Surowsze kary za ataki na ratowników, policjantów i strażaków
Sprawy związane z atakami na ratowników medycznych wzbudzają ogromne emocje. Po brutalnym zabójstwie ratownika z Siedlec, do którego doszło 25 stycznia 2025 roku opinia publiczna domagała się większej ochrony dla tych, którzy niosą pomoc poszkodowanym. Od 2 stycznia w Polsce obowiązują nowe przepisy. Nawet na 5 lat do więzienia może trafić sprawca ataku na ratownika medycznego, policjanta, strażnika, czy strażaka. - Przepisy znacząco wzmacniają ochronę wszystkich, którzy każdego dnia ryzykują zdrowie i życie, niosąc pomoc innym - od lekarzy i pielęgniarek po ratowników górskich i wodnych - podkreśla Ministerstwo Sprawiedliwości.
Co więcej - jeśli ktoś zostanie przyłapany na gorącym uczynku, to policja ma obowiązek, a nie tylko możliwość, zatrzymać go i doprowadzić do sądu, gdzie sąd w trybie przyspieszonym osądzi sprawcę.
- Każda osoba, która podczas interwencji zostanie znieważona (np. wyzwiska, zniewagi), będzie traktowana jak funkcjonariusz publiczny, a sprawą szybko zajmie się prokuratura. Wystarczy wniosek pokrzywdzonego i sprawę będzie prowadziła prokuratura, a nie - jak dotychczas - sam znieważony.
- Za agresywne zachowanie w miejscu publicznym, np. w szpitalu czy urzędzie, grozi kara aresztu, ograniczenia wolności, grzywny od 1000 do 5000 złotych lub 1000 złotych mandatu.
- Taka sama kara będzie grozić za zakłócanie spokoju i porządku publicznego pod wpływem alkoholu lub narkotyków i innych środków odurzających (np. dopalaczy).
Czy zaostrzenie kar pomoże? Reporterka Radia ESKA Maria Nowak rozmawiała z Łukaszem Koralewskim, który jest policjantem i ratownikiem w NZOZ RafMed Medical.
Policjant i ratownik: "Agresja to jest codzienność"
Rozmówca dziennikarki Radia ESKA podkreślił, że zmiany w przepisach były potrzebne. - Czasy są coraz trudniejsze, ludzie stają się coraz bardziej agresywni. Jeszcze kilka lat temu nie było tylu zdarzeń, gdzie ludzie przejawiają taką agresję w stosunku do funkcjonariuszy. Obecnie to jest codzienność. Interweniujący policjant, czy ratownik udzielający pierwszej pomocy jest stale narażony na agresję - powiedział aspirant Łukasz Koralewski.
Agresja (słowna lub fizyczna) nierzadko wynika z bycia pod wpływem alkoholu lub narkotyków. Taki agresor nie kontroluje swojego zachowania i nie rozumie, że ratownik, czy policjant chce udzielić pomocy. - Bardzo dobrze, że przepisy się zmieniły. Najwyższy czas, aby zacząć działać w tym kierunku. Myślę, że teraz to pójdzie we właściwą stronę - zakończył aspirant Koralewski.
Galeria ze zdjęciami: Pogrzeb ratownika medycznego zabitego w trakcie interwencji. Bliscy pożegnali pana Cezarego
Polecany artykuł: