Skazał 3-letniego Nikodema na piekło. Oprawca wyznał w sądzie przerażającą prawdę. Dziecko nie żyje

2026-04-08 8:20

Dramat 3-letniego Nikodema z Włocławka trwał tygodniami. Chłopiec był bestialsko katowany przez Pawła K., partnera swojej matki. Mężczyzna znęcał się nad bezbronnym dzieckiem: bił, wyzywał i wiązał smyczą dla psa, co ostatecznie zakończyło się tragedią. Skatowanego, pozbawionego przytomności 3-latka oprawca wrzucił do wanny z wodą, doprowadzając do jego utonięcia. W trakcie przesłuchań sprawca przekonywał, że zależało mu jedynie na utrzymaniu dyscypliny. Detale tej wstrząsającej zbrodni mrożą krew w żyłach, a słowa mężczyzny na zawsze zapisały się w aktach sprawy.

Makabryczne kulisy morderstwa 3-latka z Włocławka

Życie trzyletniego Nikodema z Włocławka (woj. kujawsko-pomorskie) zakończyło się 30 lipca 2019 roku. Służby błyskawicznie ustaliły, że do zgonu bezbronnego dziecka przyczyniły się inne osoby. Zwłoki chłopca pokrywały liczne zadrapania oraz zasinienia, a widok ten wstrząsnął nawet doświadczonymi medykami, co przyznali w rozmowach z dziennikarzami. Dochodzenie obnażyło makabryczną prawdę o codzienności malucha. Nikodem mieszkał z matką, Agnieszką S., oraz jej nowym partnerem. To właśnie Paweł K. uczynił z syna kobiety ofiarę swojej frustracji. Konkubent znęcał się nad nim fizycznie i psychicznie: okładał pięściami, dusił w wodzie, obrzucał wyzwiskami oraz krępował przy użyciu taśmy klejącej. Ustalenia sądu wskazują, że pierwsze ciosy spadły na 3-latka najpewniej 21 czerwca 2019 roku. Gehenna malca trwała zatem przeszło cztery tygodnie. Zatrzymany mężczyzna wyjaśniał organom ścigania, że uciekał się do agresji z powodu rzekomego nieposłuszeństwa i "pyskowania" ofiary. Tłumaczył to chęcią "naprostowania" pasierba. Brak umiejętności wychowawczych popchnął 27-latka do brutalnej przemocy, która w tragicznym lipcowym dniu przybrała na sile i ostatecznie doprowadziła do śmierci dziecka.

„Ścisnąłem go i coś mu chrupnęło w środku”

Sonda
Czy kary za dzieciobójstwo w Polsce są odpowiednie?

Takie wstrząsające słowa wypowiedział przed obliczem sądu oskarżony. Po zadaniu tych obrażeń sprawca zaniósł nieprzytomnego chłopca do łazienki. Tam umieścił 3-latka w wannie napełnionej wodą, co bezpośrednio poskutkowało zachłyśnięciem i uduszeniem bezbronnego dziecka.

Kłamstwa matki i ojczyma Nikodema. Próbowali oszukać medyków

Bezpośrednio po dramatycznych wydarzeniach para zawiadomiła służby ratunkowe, jednak na jakąkolwiek pomoc nie było już szans. W trakcie rozmowy z dyspozytorem medycznym matka i jej partner kłamali, sugerując, że brak oddechu u malucha to efekt rzekomego upadku ze schodów. Przybyli na miejsce ratownicy natychmiast rozpoznali jednak specyficzne obrażenia, ewidentnie wskazujące na długotrwałą przemoc. Obecny w zespole karetki lekarz bezzwłocznie zaalarmował funkcjonariuszy policji, co zapoczątkowało dynamicznie prowadzone śledztwo.

Informacje zebrane przez prokuratorów i policjantów rysują przerażający obraz codzienności zmarłego. Paweł K. na każdym kroku gnębił pasierba. Mężczyzna używał wobec niego rynsztokowego słownictwa i regularnie zastraszał, obiecując wyjścia na dwór w psiej uprzęży. Dziecko bywało całkowicie pozbawiane możliwości ruchu poprzez ciasne owijanie taśmą klejącą. Oprawca celowo zadawał ciosy w głowę oraz resztę ciała. Brutalnie rzucał 3-latkiem o łóżko, mocno nim trząsł, szarpał, a także pętał smyczą i oblewał lodowatą wodą. Dodatkowo 27-latek łapał malucha za kończyny dolne i zawieszonego głową w dół obijał o własny tułów. Zmuszał również ofiarę do wielogodzinnego stania w bezruchu z wyciągniętymi lub uniesionymi rękami – każda zmiana pozycji skutkowała kolejnymi urazami. Śledczy mieli absolutną pewność, że napastnik działał z premedytacją, doprowadzając do niezwykle groźnych uszkodzeń ciała chłopca.

Tragiczna śmierć dziecka głęboko poruszyła mieszkańców całego regionu. Choć z uwagi na prywatność bliskich postępowanie sądowe toczyło się z wyłączeniem jawności przez przeszło trzy lata, włocławianie na bieżąco analizowali i komentowali doniesienia prasy na forach internetowych. W wirtualnej przestrzeni Agnieszka S. chętnie kreowała się na oddaną matkę. Osoby mieszkające w pobliżu zdradziły reporterom, że kobieta wychowywała jeszcze dwójkę pociech: Nikolę oraz Sebastiana. Z relacji otoczenia wynikało ponadto, że w jej życiu regularnie pojawiali się nowi mężczyźni. Zaledwie chwilę przed eskalacją przemocy wobec małego Nikodema, matka oficjalnie zaręczyła się z Pawłem K.

Kobieta zajmowała lokal przy włocławskiej ulicy Chopina od zaledwie dwunastu miesięcy. Jedna z mieszkanek bloku przyznała w rozmowach z mediami, że choć relacje sąsiedzkie były znikome, regularnie zauważała obecność nowego, stosunkowo młodego partnera Agnieszki S. Według nieoficjalnych informacji, lokatorzy już wcześniej próbowali alarmować o niepokojących zdarzeniach na parterze, zaniepokojeni dobiegającymi stamtąd wrzaskami. Sytuacja domowników była znana pracownikom pomocy społecznej, z racji tego, że budżet rodziny opierał się wyłącznie na świadczeniach państwowych. Matka zmarłego miała dodatkowo ograniczone kompetencje rodzicielskie. Nikt z otoczenia nie potrafił jednak w porę zapobiec eskalacji przemocy, co ostatecznie przypieczętowało tragiczny los bezbronnego dziecka.

Prokuratura i internauci oburzeni wyrokiem. Wniesiono apelację w sprawie Nikodema

Pierwsze rozstrzygnięcie zapadło w listopadzie 2021 roku przed Sądem Okręgowym we Włocławku. Wymiar sprawiedliwości nałożył wówczas na Pawła K. łączną karę dwudziestu lat więzienia za morderstwo, zadawanie cierpień fizycznych i psychicznych ze szczególnym okrucieństwem, a także za wywołanie poważnych obrażeń ciała ofiary. Równocześnie Agnieszka S., matka zamordowanego 3-latka, usłyszała wyrok trzynastu lat za kratami za formalne pomocnictwo w dokonaniu tej zbrodni.

Taka decyzja włocławskiego wymiaru sprawiedliwości spotkała się z ogromną krytyką w internecie. Obserwatorzy sprawy byli zgodni, że winni powinni ponieść znacznie surowsze konsekwencje. Podobne stanowisko przyjęli śledczy. Jak przekazał wówczas Polskiej Agencji Prasowej Mariusz Marciniak z Prokuratury Regionalnej w Gdańsku, natychmiast skierowano stosowne odwołanie. Oskarżyciele zażądali kary dożywotniego więzienia dla ojczyma oraz dwudziestu pięciu lat dla matki dziecka. Kroki prawne podjęła również obrona oskarżonych – adwokaci zawnioskowali o obniżenie zasądzonych wyroków dla swoich mocodawców.

Sąd Apelacyjny surowy dla morderców 3-letniego Nikodema z Włocławka. Zapadły decyzje

Postępowanie odwoławcze i sformułowanie prawomocnego orzeczenia potrwało kolejne dwanaście miesięcy. Ostateczny finał nastąpił 29 listopada 2022 roku przed Sądem Apelacyjnym w Gdańsku. W ustnym motywie wyroku sędzia prowadząca sprawę podkreśliła absolutnie rażący i skrajnie szkodliwy charakter czynów zarzucanych oskarżonemu. Zaznaczyła, że 27-latek przez bite trzy tygodnie bez przerwy torturował malucha, a finałowy akt wrzucenia chłopca do wanny w żadnym stopniu nie przypominał akcji ratunkowej, co cynicznie próbowano udowadniać w sądzie. Skład orzekający uznał, że mężczyzna dopuścił się zbrodni w zamiarze ewentualnym. Umieszczając nieprzytomnego chłopca w wodzie, dorosły sprawca musiał mieć pełną świadomość ryzyka utraty życia przez ofiarę i całkowicie się na to godził, co finalnie doprowadziło do najgorszego.

Oceniając postawę Agnieszki S., sąd nie miał najmniejszych złudzeń. Uznano, że matka doskonale widziała, co partner robi jej synowi i wiedziała o śmiertelnym zagrożeniu, w jakim znalazło się dziecko. Gdański sąd argumentował, że całkowita bierność i odmowa udzielenia ratunku bezbronnemu maluchowi to w świetle prawa klasyczne pomocnictwo w zbrodni. Kobieta miała mnóstwo okazji, by wezwać służby – chociażby wtedy, gdy kat wychodził z mieszkania, jeśli rzekomo paraliżował ją strach przed jego obecnością. Zamiast go ratować, potrafiła winić malutkiego synka za awantury z konkubentem oraz za rzekome odrzucenie ze strony mężczyzny.

Przedstawicielka sądu stanowczo rozprawiła się z linią obrony oskarżonej matki.

„To absolutnie nie znajduje potwierdzenia w materiale dowodowym”

– odparła sędzia, odnosząc się do rzekomego strachu przed partnerem. Podkreślono, że Paweł K. nigdy nie stwarzał bezpośredniego zagrożenia dla kobiety. Cały swój gniew i sadyzm wyładowywał wyłącznie na trzyletnim, słabym chłopcu. Za drobne, dziecięce przewinienia wymierzał kary tak bezwzględne, jakby mścił się za niewybaczalne krzywdy. Brutalnie pastwił się nad niemogącym się bronić maluchem, odbierając mu w okrutny sposób szansę na dorastanie i jakąkolwiek przyszłość.

Werdykt gdańskiego Sądu Apelacyjnego przyniósł znaczne zaostrzenie sankcji dla winnych tej potwornej zbrodni. Zarówno Paweł K., jak i Agnieszka S. spędzą w zakładzie karnym po dwadzieścia pięć lat. Oznacza to, że wyrok dla agresora zwiększono o pięć lat, natomiast dla bierno-agresywnej matki – aż o dwanaście. Na mocy prawomocnego rozstrzygnięcia, morderca zyska prawo do wnioskowania o ewentualne warunkowe zwolnienie zza krat dopiero po odbyciu dwóch dekad wymierzonej kary.

Matka i dwoje dzieci ciężko ranni | Pokój Zbrodni