Strażak nie żyje po użądleniu szerszenia. Mariusz został pożegnany we wzruszający sposób

2026-07-25 14:16

Lokalna społeczność i strażacy z Kurowa-Kolonii pod Włocławkiem nie mogą otrząsnąć się po nagłej śmierci druha Mariusza. Ceniony członek Ochotniczej Straży Pożarnej, który niejednokrotnie narażał się podczas interwencji, zmarł po użądleniu przez szerszenia w swoim własnym domu.

Był cenionym druhem OSP pod Włocławkiem

Zmarły strażak od długiego czasu angażował się w działania Ochotniczej Straży Pożarnej w Kurowie-Kolonii, małej miejscowości niedaleko Włocławka. Ponad stuletnia organizacja stanowi ważny filar tamtejszej społeczności, a Mariusz nie tylko brał udział w jej codziennych zadaniach, ale zasiadał też we władzach stowarzyszenia. Wśród mieszkańców zapisał się jako osoba pracowita, uczynna i chętna do udzielania wsparcia każdemu, kto tego potrzebował.

– Kilka razy wcześniej użądliły go osy i nic się nie działo. Nikt nawet nie przypuszczał, że może być uczulony na jad szerszenia. Tym razem został użądlony we własnym domu – opowiada jeden ze znajomych zmarłego.

Gdy doszło do tragedii, błyskawicznie wezwano pomoc. W miejscowości wylądował nawet helikopter Lotniczego Pogotowia Ratunkowego, ale mimo usilnych starań zespołu medycznego 50-latka nie udało się uratować.

Strażacy żegnają zmarłego druha po użądleniu szerszenia

Odejście doświadczonego strażaka wstrząsnęło nie tylko sąsiadami, ale też całą bracią pożarniczą. Współpracownicy z jednostki zamieścili w internecie poruszający wpis, w którym oddali hołd zmarłemu.

Dla naszej jednostki OSP to niepowetowana strata. Jego mądrość, życzliwość i wieczna gotowość do pomocy pozostaną w naszych sercach na zawsze.

Członkowie straży przekazali wyrazy współczucia krewnym 50-latka i zapowiedzieli, że wyjątkowo uhonorują jego pamięć.

Dziś o godzinie 19.00 we wszystkich jednostkach Ochotniczych Straży Pożarnych z terenu gminy Baruchowo zostanie oddany hołd Zmarłemu Druhowi poprzez włączenie syren alarmowych.

Ostatnie pożegnanie zmarłego strażaka. Przyszły tłumy

W ubiegły piątek odbyły się uroczystości pogrzebowe. W ostatniej drodze zmarłemu towarzyszyła rodzina, mieszkańcy wsi oraz delegacje z sąsiednich jednostek strażackich. Dla wielu zgromadzonych nagła utrata kolegi była bolesnym szokiem.

Osoby z otoczenia mężczyzny zaznaczają, że przez lata bez wahania uczestniczył on w ryzykownych akcjach ratowniczych. Tym bardziej dramatyczne wydaje się to, że jego śmierć była wynikiem niepozornego z pozoru spotkania z owadem.