Wszedł do zakładu żony i trzykrotnie wbił jej nóż w brzuch. Wcześniej opuścił szpital

2026-04-16 7:07

Środowy poranek przyniósł koszmar na toruńskim Rubinkowie. 54-latek wtargnął do pracowni krawieckiej i zaatakował nożem swoją żonę. Kobieta trafiła na stół operacyjny, a sprawca po napaści targnął się na własne życie.

Dramat na Rubinkowie. Sławomir P. ugodził żonę nożem

Środowy ranek, 15 kwietnia 2026 roku, zapisał się tragicznie w historii toruńskiego osiedla Rubinkowo. Przed 9:00 w budynku usługowym przy ulicy Łyskowskiego rozegrał się brutalny atak, który zszokował lokalną społeczność.

Z informacji przekazanych przez służby wynika, że 54-letni Sławomir P. wszedł do pracowni krawieckiej, którą prowadziła jego żona Agnieszka. Doszło tam do ostrej wymiany zdań, podczas której mężczyzna wyjął nóż i trzykrotnie zranił kobietę w brzuch.

Mimo poważnych obrażeń ofierze udało się uciec z pomieszczenia. Pobiegła do pobliskiego salonu fryzjerskiego, prosząc o ratunek. Świadkowie niezwłocznie zawiadomili służby ratunkowe. Po otrzymaniu pierwszej pomocy na miejscu, ciężko ranna kobieta została zabrana do szpitala.

Z naszych informacji wynika, że poszkodowana przeszła operację w trybie pilnym i obecnie leży na oddziale intensywnej terapii. Medycy oceniają jej stan jako bardzo poważny.

Napastnik zabarykadował się po ataku. Próbował popełnić samobójstwo

Po zadaniu ciosów sprawca zamknął się od środka w pracowni żony. Służby relacjonują, że 54-latek podjął próbę samobójczą, wbijając sobie nóż w klatkę piersiową i próbując podciąć żyły. Funkcjonariusze ostatecznie go obezwładnili, a on również trafił pod opiekę lekarzy.

– Stan kobiety jest bardzo ciężki. Została operowana i przebywa na oddziale intensywnej terapii – mówi jeden z toruńskich policjantów znających sprawę.

Z dotychczasowych informacji policji wynika, że w przeszłości funkcjonariusze nie musieli interweniować w domu tego małżeństwa. Rodzina nie miała też założonej Niebieskiej Karty.

Ustaliliśmy jednak nieoficjalnie, że około półtora tygodnia temu Sławomir P. sam stawił się w toruńskim szpitalu psychiatrycznym. Informował personel o myślach samobójczych i podejrzeniach, że żona go zdradza. Jak się dowiedzieliśmy, mężczyzna wyszedł ze szpitala na własną prośbę 14 kwietnia, dzień przed atakiem.

Toruńska policja prowadzi dochodzenie w tej sprawie. Pod okiem prokuratury śledczy badają szczegóły incydentu oraz podłoże konfliktu małżeńskiego, który zakończył się krwawym finałem.

Toruń Radio ESKA Google News