Spis treści
Władze śledcze zakończyły badanie okoliczności koszmarnego zdarzenia i skierowały odpowiednie dokumenty do sądu. Na ławie oskarżonych przed Sądem Rejonowym w Chełmnie zasiądą współwłaściciele nieruchomości, Joanna M. i Adam M., a także kominiarz Jacek T.. Według ustaleń Prokuratury Rejonowej w Chełmnie, ten ostatni wystawił fałszywe zaświadczenia o rzekomo przeprowadzonym przeglądzie przewodów kominowych.
Prokuratura Rejonowa w Chełmnie skierowała do Sądu Rejonowego w Chełmnie akt oskarżenia przeciwko Joannie M. i Adamowi M. oskarżonym o nieumyślne spowodowanie śmierci czterech osób w wyniku zatrucia tlenkiem węgla oraz Jackowi T. oskarżonemu o poświadczenie nieprawdy w protokole z okresowej kontroli przewodów kominowych – przekazała prok. Izabela Oliver, rzeczniczka prasowa Prokuratury Okręgowej w Toruniu.
Polecany artykuł:
Zabójczy tlenek węgla w Chełmnie. Śledczy wytykają błędy w instalacji
Zgromadzona dokumentacja jasno wskazuje, że budynek nie spełniał podstawowych norm bezpieczeństwa. Projekt architektoniczny przewidywał stworzenie jednej centralnej kotłowni zasilającej cały obiekt, jednak właściciele zdecydowali się na montaż czterech osobnych pieców gazowych, instalując po jednym urządzeniu w każdym lokalu mieszkalnym.
Jak ustalono, nie utworzyli kotłowni z jednym kotłem gazowym dla całego budynku. Zamontowali cztery oddzielne kotły gazowe w każdym z czterech mieszkań, w tym w mieszkaniu nr 4 później zajmowanym przez pokrzywdzonych – poinformowała prok. Izabela Oliver.
Gdy w przeszłości zgłaszano niepokojącą woń gazu, gospodarze kamienicy co prawda wymienili kłopotliwe urządzenie, ale zlekceważyli procedury. Zadanie to zostało powierzone fachowcowi, który nie dysponował żadnymi uprawnieniami do wykonywania tego typu prac.
Analiza wykazała fatalny stan całej sieci cieplnej w mieszkaniu Zuzanny F. Pomieszczenie pozbawione było skutecznej wentylacji, zabrakło ciągów odprowadzających spaliny oraz swobodnego dostępu do świeżego powietrza, a sam piec latami funkcjonował bez obowiązkowych kontroli technicznych.
Praca kotła grzewczego z otwartą komorą spalania, błędnie zainstalowanego i pracującego bez odpowiedniego monitorowania wytracała trujące gazy o intensywności zdolnej do zatrucia osób długotrwale przebywających w tym środowisku gazowym powstałym wewnątrz zamkniętego mieszkania nr 4. W niniejszej sprawie śmierci czterech osób – przekazała rzeczniczka prokuratury.
Zarzucono im spowodowanie śmierci Zuzanny i dzieci. Właściciele milczą
Zarówno Joanna M., jak i Adam M. będą musieli odpowiedzieć za nieumyślne spowodowanie śmierci czterech osób oraz bezpośrednie narażenie lokatorów na utratę życia. Dodatkowo w toku dochodzenia wyszło na jaw, że właścicielka nakłaniała do fałszowania urzędowych papierów kominiarskich.
Joanna M. i Adam M. nie przyznali się do popełnienia zarzucanych im czynów. Joanna M. złożyła wyjaśnienia, zaś Adam M. skorzystał z przysługującego mu prawa do odmowy składania wyjaśnień – poinformowała prok. Izabela Oliver.
Zupełnie inną postawę przyjął oskarżony Jacek T., który widnieje w aktach jako osoba poświadczająca nieprawdę w dokumentach z okresowych przeglądów kominowych. Mężczyzna nie ukrywał swojej winy, potwierdził stawiane zarzuty i złożył obszerne zeznania przed organami ścigania.
Zgodnie z polskim kodeksem, współwłaścicielom nieruchomości, Joannie M. i Adamowi M., grozi wyrok do pięciu lat za kratami, podczas gdy fałszującemu protokoły kominiarzowi Jackowi T. sąd może wymierzyć karę nawet ośmiu lat pozbawienia wolności.
Zgony przy ul. Stare Planty w Chełmnie. Dramat wstrząsnął Polską
Ten wstrząsający incydent rozegrał się 15 stycznia 2026 roku. Do zamkniętego mieszkania przy ulicy Stare Planty musieli siłowo wtargnąć funkcjonariusze straży pożarnej, ponieważ zaniepokojona siostra od dłuższego czasu nie potrafiła nawiązać żadnego kontaktu z 31-letnią Zuzanną F..
Ratownicy po wejściu do środka dokonali makabrycznego odkrycia, a na ratunek nie było już żadnych szans. W pomieszczeniach znaleziono zwłoki matki oraz trójki jej bezbronnych pociech: 11-letniej Nikoli, 7-letniej Oliwki i zaledwie 2-letniego Mikołaja. Przeprowadzone po zdarzeniu ekspertyzy jednoznacznie dowiodły, że powodem śmierci całej rodziny było ostre zatrucie tlenkiem węgla.
Prowadzone po znalezieniu ciał śledztwo obnażyło fakt, że wadliwy piecyk gazowy nie miał aktualnych dopuszczeń do użytku. Spanikowana Joanna M. usiłowała desperacko zdobyć podrobione zaświadczenie kominiarskie z datą wsteczną zaraz po tym, jak doszło do dramatu, ściągając na siebie osobny zarzut związany z nakłanianiem do fałszerstwa. O ostatecznym losie całej trójki oskarżonych zadecyduje wkrótce Sąd Rejonowy w Chełmnie.