Wokół Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego im. Ludwika Rydygiera w Toruniu narosły kontrowersje po publikacji zamieszczonej przez Porozumienie Rezydentów. W internetowym wpisie pojawiły się poważne zarzuty dotyczące organizacji pracy Szpitalnego Oddziału Ratunkowego.
Autorzy wpisu twierdzą, że na części dyżurów miało dochodzić do braków kadrowych, które – jak napisano – były „łatane bilokacją lekarzy i maskowane kreatywną dokumentacją”.
–
Z przekazywanych informacji wynika, że podczas części dyżurów w SOR brakuje lekarza systemu, a opiekę nad pacjentami sprawują lekarze zatrudnieni w innych oddziałach szpitalnych, którzy jednocześnie wykonują swoje podstawowe obowiązki w oddziałach macierzystych i na blokach operacyjnych. Może wydłużać to czas oczekiwania na uzyskanie pomocy, a nawet zagrażać życiu i zdrowiu pacjentów w stanach nagłych – czytamy w opublikowanym stanowisku.
Autorzy wpisu przekonują również, że wcześniejsze zgłoszenia kierowane m.in. do NFZ, Ministerstwa Zdrowia oraz dyrekcji szpitala miały nie przynieść oczekiwanych efektów. W poście pojawiły się także zarzuty dotyczące traktowania osób zgłaszających nieprawidłowości.
Co natomiast stało się z sygnalistami, którzy sprawę zgłaszali? Są zastraszani i karani naganami. I tu jak w soczewce widać, czemu polska ochrona zdrowia nie umie wyrwać się z ciągłej patologii - bo jej zgłoszenie jest uciszane, zamiast być początkiem procesu naprawczego – napisano.
Szpital odpowiada na zarzuty
Do sprawy odniosła się koordynatorka Szpitalnego Oddziału Ratunkowego, Iwona Skonieczna-Zielak. Jak podkreśla, sytuacje wymagające wsparcia lekarzy z innych oddziałów zdarzają się jedynie w wyjątkowych przypadkach związanych z ratowaniem życia pacjentów.
Zdarzają się sytuacje zagrożenia życia, dotyczy to szczególnie specjalności zabiegowych, że druga osoba musi towarzyszyć na bloku operacyjnym, aby ratować życie pacjenta. Natomiast absolutnie nie zdarzają się sytuacje, żeby jeden lekarz pełnił dyżur na dwóch oddziałach – wyjaśniała.
Radni PiS apelują o kontrolę
Do internetowych doniesień odnieśli się również radni Prawa i Sprawiedliwości w Toruniu. Podczas konferencji prasowej przewodniczący klubu Adrian Mól zaapelował do marszałka województwa o przeprowadzenie szczegółowej kontroli funkcjonowania oddziału.
Wzywamy pana marszałka do pilnego zlecenia niezależnej kontroli funkcjonowania SOR-u, objęcia kontrolą grafików pracy lekarzy, rzeczywistej obsady dyżurowej oraz dokumentacji przekazywanej do NFZ-u. Żądamy wyjaśnienia, czy dochodziło do sytuacji, w których ten sam lekarz był wskazywany jako pracujący jednocześnie na SOR-ze i na innym oddziale lub w innym miejscu udzielania świadczeń – powiedział podczas konferencji prasowej.
Trwa kontrola NFZ
Jak przekazano, obecnie w Wojewódzkim Szpitalu Zespolonym w Toruniu prowadzona jest kontrola Narodowego Funduszu Zdrowia. Ma ona zweryfikować m.in. organizację pracy oddziału oraz dokumentację dotyczącą obsady dyżurów. Na razie nie przedstawiono wyników postępowania.