Spis treści
Brutalny atak młotkiem w Toruniu. Córki uratowały skatowaną matkę
Małżonkowie nie mieszkali już pod jednym dachem, ponieważ kobieta dążyła do rozwodu. Mężczyzna zatrzymał jednak klucze do lokalu i wykorzystał je pewnej lipcowej nocy 2025 roku w bloku przy ulicy 63 Pułku Piechoty w Toruniu. Po cichu dostał się do środka, a następnie wszedł do sypialni śpiącej żony i zaczął okładać ją młotkiem po głowie. Poszkodowana do dziś nie potrafi wyjaśnić, w jaki sposób zdołała się wyrwać oprawcy. Pamięta jedynie swój przeraźliwy krzyk, który zaalarmował śpiące w mieszkaniu córki. To właśnie one ruszyły matce na pomoc.
Po ucieczce z miejsca zdarzenia Lech S. wysłał jeszcze żonie wiadomość SMS z groźbą śmierci. Funkcjonariusze policji błyskawicznie zatrzymali sprawcę, a w marcu tego roku przed Sądem Okręgowym w Toruniu ruszył jego proces.
„Nie wiem, dlaczego żyłam z nim przez tyle lat. On mnie wyzywał. Mówił, że bez niego sobie w życiu nie poradzę. Jak poszłam do pracy, to wyzywał mnie od kurew. To było jego ulubione słowo. Teraz po tym wszystkim chodzę na terapię do psychologa, bo ciągle się go boję. Psycholog bardzo mi pomaga” - mówiła reporterowi „Super Expressu” pani Joanna.
Galeria ze zdjęciami z procesu dzięki uprzejmości kolegów z "SE":
Sąd Okręgowy w Toruniu wydał wyrok. Lech S. spędzi w więzieniu ponad 15 lat
Podczas rozprawy oskarżony nie poczuwał się do winy. Przekonywał przed sądem, że feralnego dnia sam padł ofiarą ulicznego pobicia przez nieznanych napastników.
Jak przekazał "SE" sędzia Andrzej Walenta, toruński Sąd Okręgowy odrzucił jednak tę wersję wydarzeń. Za wszystkie popełnione czyny skazał Lecha S. na 15 lat i 3 miesiące więzienia. Zgodnie z decyzją wymiaru sprawiedliwości mężczyzna będzie mógł starać się o warunkowe przedterminowe zwolnienie najwcześniej po odbyciu 12 lat kary.
Dodatkowo sąd zobowiązał skazanego do wypłacenia byłej żonie 60 tysięcy złotych tytułem zadośćuczynienia za wyrządzone jej krzywdy.