HMŚ 2026: Anna Matuszewicz z Torunia na 9. miejscu w skoku w dal
Złoto dla Portugalii Agate de Sousy, srebro dla Włoch wywalczone przez Larissę Iapichino, brąz Kolumbijki Natalii Linares i 9. miejsce Anny Matuszewicz z Torunia - to najważniejsze informacje po konkursie skoku w dal w ramach Halowych Mistrzostw Świata 2026. Polka ma rekord życiowy 6,77 i liczyła, że ten rezultat uda się poprawić. Niestety - najlepsza próba dała wynik 6,50.
- Świeżo po konkursie wiadomo, było mi przykro. Na zawody przyszłam pieszo, mam 3 minuty. Byłam w świetnej formie, świetnie przygotowana, z ambicją na rekord życiowy. Wiadomo, że to są mistrzostwa, zupełnie inny format. Uwielbiam ostatnie kolejki, tym razem nie było mi dane do niej dotrzeć. Ja jestem urodzoną optymistką, nie lubię się użalać. Wolę po prostu wyciągać wnioski, szukać pozytywów. Fajne jest to, że w trzeciej, ratunkowej serii potrafię skoczyć 6,50. Cieszę się, że to nie jest 6,0 albo 6,20 - powiedziała Matuszewicz w rozmowie z Radiem ESKA Toruń.
- Myślę, że też zabrakło troszkę szczęścia, bo po tej pierwszej, fajnej próbie poczułam kostkę i dlatego ten drugi skok był zupełnie nieudany, wybity z rytmu. Generalnie świetnie mi się biegało, rozbiegi były bardzo dobre, byłam bardzo skoncentrowana i skupiona. Kibice zdecydowanie mnie ponieśli, nawet troszkę za bardzo w tej pierwszej próbie, bo cofnęliśmy naprawdę na bezpiecznie i pewnie na normalnym mityngu bym się odbiła na granicy belki, a tutaj jednak ten skok wyszedł spalony - przeanalizowała Anna Matuszewicz.
Wsparcie rodziny i partnera
Anna Matuszewicz podkreśliła, że pewien niedosyt pozostaje, ale generalnie jest bardzo zadowolona z sezonu halowego. Niedosyt chce przekuć w coś pozytywnego, w dodatkową motywację. Nie zabrakło również podziękowań za bezcenne wsparcie.
- Bardzo dużo osób przyszło mnie wspierać. To jest mega, mega kochane. Wszystkim i każdemu z osobna dziękuję. Wszystkich pójdę wycałować i wyściskać. Przede wszystkim na hali byli rodzice, chłopak, rodzina chłopaka, moja bliższa i dalsza rodzina. Kto nie mógł przyjechać, włączył transmisję. Oglądali mnie w całej Polsce, kibicowali, trzymali kciuki. Jeszcze raz wszystkim dziękuję - przekazała Anna Matuszewicz.
Reprezentantka Polski udaje się na krótki, czterodniowy odpoczynek do Madrytu. Gdy wróci do treningów, będzie się przygotowywać przede wszystkim do sierpniowych Mistrzostw Europy w Birmingham.