Gigantyczna kara po wizycie syna polityka. Szpital zapłaci ponad sto tysięcy złotych

2026-05-06 16:00

Kontrola Narodowego Funduszu Zdrowia w Aleksandrowie Kujawskim zakończyła się nałożeniem potężnej sankcji w wysokości 134 tysięcy złotych. Interwencja ma ścisły związek z kontrowersjami wokół procedur medycznych zastosowanych wobec syna senatora Tomasza Lenza. Wykryto rażące luki w funkcjonowaniu lecznicy.

Afera w szpitalu w Aleksandrowie Kujawskim! NFZ nakłada gigantyczną karę w sprawie syna senatora Lenza

i

Autor: PIOTR LAMPKOWSKI/SUPER EXPRESS

Surowe konsekwencje dla szpitala w Aleksandrowie Kujawskim. NFZ potwierdza błędy

Narodowy Fundusz Zdrowia zakończył kontrolę w szpitalu w Aleksandrowie Kujawskim. Jej efektem jest negatywna ocena placówki oraz nałożenie kary finansowej w wysokości 134 tysięcy złotych. Sprawa ma związek z szeroko komentowanymi doniesieniami dotyczącymi leczenia syna senatora Tomasza Lenza.

W trakcie kontroli wykryto istotne nieprawidłowości związane zarówno z organizacją pracy, jak i prowadzeniem dokumentacji medycznej. NFZ wskazuje, że najpoważniejsze zastrzeżenia dotyczyły zapewnienia właściwej opieki lekarskiej na dwóch oddziałach szpitalnych.

- Kontrola ujawniła, że szpital nie zapewnił należytej, całodobowej opieki lekarskiej w oddziale chirurgii ogólnej i onkologicznej oraz w oddziale anestezjologii i intensywnej terapii przez udzielenie w trakcie dyżuru lekarskiego przez jedynych lekarzy będących wówczas na dyżurach, świadczenia - informuje Barbara Nawrocka z kujawsko-pomorskiego NFZ.

Szpital ma obecnie dwa tygodnie na złożenie odwołania od decyzji Funduszu. To jednak nie zamyka całej sprawy. Sytuacją ponownie zajmują się organy ścigania.

Polityk KO w tle afery medycznej. Sprawę bada czwarta prokuratura

Przypomnijmy, że sprawa wyszła na jaw na początku kwietnia i dotyczy wydarzeń z 15 marca. Według relacji świadków syn senatora Koalicji Obywatelskiej Tomasza Lenza miał zostać przyjęty do szpitala poza obowiązującą kolejnością oraz bez zachowania standardowej procedury.

Zamiast przejść przez izbę przyjęć i standardowy proces kwalifikacji, pacjent miał trafić bezpośrednio na oddział chirurgiczny. Jak relacjonowali pracownicy placówki, personel miał być już przygotowany na jego przyjęcie, a cały przebieg organizacyjny odbiegał od przyjętych standardów.

Kolejne wątpliwości dotyczyły obecności anestezjologa oraz pielęgniarki anestezjologicznej. Z ustaleń wynika, że lekarz w tym czasie miał pełnić dyżur na innym oddziale szpitala.

Sam senator Tomasz Lenz zaprzecza wszystkim stawianym zarzutom. Mimo to sprawa pozostaje w toku – obecnie zajmuje się nią już czwarta prokuratura, tym razem Prokuratura Okręgowa w Bydgoszczy. 

Express Biedrzyckiej Marek BOROWSKI
Rz czy ż? Ó czy u? To największe pułapki w polskiej ortografii
Pytanie 1 z 25
Pióro czy piuro?