- Dramatyczny wypadek miał miejsce w Choceniu (kujawsko-pomorskie). Śmierć na miejscu poniosła 26-letnia kobieta spodziewająca się dziecka.
- Zrozpaczony małżonek prowadzi działania na własną rękę, apelując do internautów o pomoc w ustaleniu faktów.
- Dziennikarze "Super Expressu" dotarli do pana Miłosza, który ujawnił nowe informacje w sprawie.
Tragiczny finał podróży w Choceniu
Miłosz Chmielewski w rozmowie z "Super Expressem" zaznacza, że jego żona była rozważnym kierowcą. Mężczyzna sugeruje, że przebieg zdarzenia mógł być inny, niż wstępnie zakładano, powołując się na posiadany materiał dowodowy. Wskazuje w nim na nietypowe zachowanie kierowcy jadącego z naprzeciwka.
- Moja żona była w 17. tygodniu ciąży. To już życia mojej żonie nie zwróci, chcę tylko sprawiedliwości i poznać prawdę. Moja żona zawsze jeździła ostrożnie. Na nagraniu, które mam słychać, jak ten samochód jadący z naprzeciwka przed zderzeniem się z autem mojej żony dodaje gazu, Nie wiem, czy on wpadł w poślizg, czy w wyrwę w jezdni - mówi dziennikarzowi "Super Expressu" Miłosz Chmielewski.
Dramat rozegrał się w sobotnie popołudnie, 14 lutego 2026 roku. Około godziny 13:00 w miejscowości Choceń doszło do czołowego zderzenia BMW serii 1, którym kierowała pani Katarzyna, z Audi S5. Na miejsce natychmiast wezwano służby ratunkowe, w tym śmigłowiec LPR. Niestety, obrażenia okazały się zbyt rozległe i lekarzom nie udało się uratować życia kobiety oraz jej nienarodzonego dziecka.
Reakcja na apel i poszukiwania Daewoo Lanosa
Dzień po tragedii, w niedzielę 15 lutego, pan Miłosz opublikował w internecie prośbę o kontakt skierowaną do osób, które widziały moment wypadku.
- Wczoraj doszło do tragicznego wypadku w okolicach Chocenia, w którym zginęła moja ciężarna żona. Bardzo proszę o kontakt motocyklistę, który był pierwszy na miejscu wypadku i wzywał pomoc - napisał.
Odzew był natychmiastowy, jednak mąż ofiary wskazuje na konieczność odnalezienia kolejnego uczestnika ruchu. W rozmowie z "Super Expressem" zwrócił uwagę na kwestię ogumienia w samochodzie sprawcy oraz rolę kierowcy Daewoo Lanosa, który mógł obserwować całe zajście z bliska.
- Motocyklista się ze mną skontaktował. Szukamy kierowcy Daewoo Lanosa. On musiał widzieć jak doszło do wypadku. Audi miało letnie opony. To była prosta droga - mówi "SE" pan Miłosz i zaczyna płakać.
Policja potwierdza lokalizację zdarzenia, jednak na tym etapie śledztwa zachowuje wstrzemięźliwość w ocenianiu stanu technicznego pojazdów. Funkcjonariusze z Włocławka koncentrują się na ustaleniach biegłych.
- Do wypadku doszło na wyjeździe z Chocenia - mówi "Super Expressowi" młodszy aspirant Tomasz Tomaszewski z biura prasowego Komendy Miejskiej Policji We Włocławku.
- Na razie nie mogę odpowiedzieć na pytanie, czy samochód Audi miało letnie opony - dodaje funkcjonariusz.
- Na miejscu zdarzenia był prokurator i biegły sądowy. Ten ustalił, że doszło do czołowego zderzenia. Nie podał przyczyn zdarzenia - podkreśla policjant z Włocławka.
Polecany artykuł: