Wznowienie prac lodołamaczy pod Toruniem
W niedzielny poranek, 22 lutego, na wiślany szlak ponownie wyruszyły ciężkie jednostki. Zadaniem floty jest udrożnienie koryta rzeki w okolicach Torunia. Operacja rozpoczęła się jeszcze 5 lutego, a lodołamacze posuwają się sukcesywnie od strony Gdańska w górę biegu Wisły. Konieczność interwencji wynika z silnych mrozów, które skuły wodę lodem. Jest to sytuacja wyjątkowa, niespotykana w tym regionie od kilkunastu lat.
Statki o drapieżnych nazwach – Tygrys, Rekin, Orka oraz Foka – mają już za sobą etap pracy w pobliżu Bydgoszczy i Solca Kujawskiego. Obecnie kruszą taflę lodową, której grubość dochodzi nawet do 30 centymetrów.
Przebieg operacji na Kujawach i Pomorzu
Działania na rzece prowadzone są w trybie ciągłym. Jeszcze w sobotę, 21 lutego, flotylla opuściła przystań w Solcu Kujawskim, obierając kurs na Toruń. Dzień wcześniej jednostki minęły Bydgoszcz. Maszyny konsekwentnie przesuwają się na południe, rozbijając zmarzlinę, aby zapobiec powodziom zatorowym.
W niedzielę, 22 lutego lodołamacze zameldowały się w Toruniu. Jak relacjonuje kriolog dr hab. Bogusław Pawłowski, prof. UMK, który przyglądał się akcji z pokładu jednego ze statków, prace postępują sprawnie. Na odcinku od Solca Kujawskiego lód jest stosunkowo świeży. Jego średnia grubość waha się od 20 do 25 centymetrów, choć miejscami osiąga 30 centymetrów. Przy brzegach warstwa lodu może być jeszcze grubsza, co w sprzyjających warunkach groziłoby powstaniem niebezpiecznych zatorów.