Przeżyła wojnę, inwigilację SB i rodzinne dramaty. Pani Bernardyna skończyła 100 lat

2026-06-24 13:48

Ojciec uciekł z Syberii, brat zdezerterował z Wehrmachtu i walczył we włoskiej partyzantce, a po latach jej rodziną interesowała się Służba Bezpieczeństwa. Pani Bernardyna Fischer ze Złejwsi Wielkiej właśnie skończyła 100 lat. Jej życiorys mógłby posłużyć za scenariusz filmowy.

Pani Bernardyna Fischer świętowała niedawno wyjątkowy jubileusz. Mieszkanka gminy Zławieś Wielka odebrała medal oraz list gratulacyjny od marszałka województwa z okazji swoich setnych urodzin. Choć dziś otoczona jest troską najbliższych, jej życie było pełne wydarzeń, które mogłyby wypełnić niejedną książkę historyczną.

Jubilatka urodziła się w 1926 roku i przez większość życia była związana z Toruniem. Dopiero w 2019 roku przeprowadziła się do Złejwsi Wielkiej, gdzie zamieszkała u syna. Wychowywała się w wielodzietnej rodzinie i już od najmłodszych lat słuchała niezwykłych historii swoich bliskich.

Jedna z nich dotyczyła jej ojca, Stanisława Trokowskiego. Jako młody człowiek został zesłany na Syberię. Po dwóch latach udało mu się jednak uciec i wrócić do Polski. Były to tak trudne przeżycia, że przez całe życie bardzo rzadko do nich wracał.

Los nie oszczędzał także rodzeństwa pani Bernardyny. Podczas II wojny światowej jej brat Rajmund został przymusowo wcielony do Wehrmachtu i wysłany do Afryki. W czasie transportu podjął jednak ryzykowną decyzję o dezercji. Przedostał się do włoskiej partyzantki, gdzie walczył do końca wojny. To właśnie tam poznał swoją przyszłą żonę, która działała jako łączniczka.

Sama pani Bernardyna również przeżyła okupację. Ukończyła szkołę podstawową w Toruniu, a podczas wojny zdobyła wykształcenie w średniej szkole księgowości. Jak wspomina, przed wybuchem Powstania Warszawskiego uczestniczyła w przenoszeniu transportów broni kierowanych do stolicy.

Po wojnie rozpoczęła pracę jako główna księgowa w Inspektoracie Ziemskim. Z czasem jednak postanowiła poświęcić się rodzinie. W 1953 roku wyszła za mąż za prawnika Henryka Fischera. Małżeństwo doczekało się dwóch synów, a dziś pani Bernardyna jest babcią trzech wnuczek i prababcią sześciorga prawnucząt.

Życie nie szczędziło jej jednak kolejnych trudnych doświadczeń. Jej mąż zmarł przedwcześnie, mając zaledwie 53 lata. Krótko później nadszedł stan wojenny. Ze względu na kontakty męża z działaczami opozycji, między innymi z Janem Olszewskim, rodziną interesowała się Służba Bezpieczeństwa. Jubilatka była inwigilowana i doświadczała szykan ze strony władz.

Mimo wszystkich przeciwności losu pani Bernardyna nie straciła pogody ducha. Bliscy podkreślają jej siłę charakteru, życiową mądrość i ogromne przywiązanie do rodziny. Nawet dziś z zainteresowaniem śledzi wydarzenia polityczne i społeczne.

Patrząc na jej historię, trudno nie odnieść wrażenia, że jedno stulecie wystarczyło pani Bernardynie na przeżycie kilku żyć.

Ukraińska Yakuza skazana