Spis treści
Dramat w Toruniu. Spotkanie w klubie padla zakończyło się tragedią
33-letnia Marta pracuje jako lekarka, natomiast jej mąż spełnia się zawodowo jako inżynier energetyk. Para wychowuje dwójkę dzieci i dzieli wspólną pasję, jaką jest gra w padla. To właśnie podczas wizyt w jednym z toruńskich obiektów sportowych spotkali 35-letniego Pawła W., który zajmuje się informatyką. Cała grupa znajomych święowała 24 maja 2025 roku drugie urodziny klubu. Z początku atmosfera była bardzo przyjazna. Sytuacja diametralnie się zmieniła, gdy jeden z uczestników zaczął kierować wulgaryzmy w stronę obecnych tam kobiet.
Konflikt bardzo szybko przeniósł się na zewnątrz budynku. Kompletnie nietrzeźwy 35-latek zajął miejsce za kierownicą swojego pojazdu, po czym gwałtownie uderzył w parę, dociskając ich ciała prosto do muru. Obojgu udało się przeżyć ten koszmar. Kobieta odzyskała pełną sprawność fizyczną, jednak jej mąż nie potrafi funkcjonować bez wózka inwalidzkiego. Ze względu na drastyczne uszkodzenia w obrębie kręgosłupa lekarze nie potrafią jednoznacznie stwierdzić, czy pacjent kiedykolwiek odzyska władzę w nogach.
Czytaj więcej o sprawie: Celowo wjechał autem w małżeństwo i okaleczył ich na całe życie. Filip zapłacił za to dramatyczną cenę
Proces Pawła W. Sąd w Toruniu zmienił kwalifikację czynu
Śledczy zarzucili informatykowi usiłowanie pozbawienia życia oraz kierowanie samochodem w stanie nietrzeźwości. Takie zarzuty mogły skutkować nawet dożywotnim pobytem w celi, przy dolnej granicy wynoszącej 15 lat pozbawienia wolności. Oskarżony potwierdził jedynie fakt prowadzenia po alkoholu, kategorycznie zaprzeczając, jakoby miał zamiar kogokolwiek zabić. W trakcie rozpraw wielokrotnie kajał się, zaznaczając, że chciałby cofnąć czas i uniknąć tej tragedii. Jeszcze przed startem procesu, przebywając w celi aresztu śledczego, zdecydował się napisać list z przeprosinami do poszkodowanego małżeństwa.
Sądowe procedury z udziałem mieszkańca Torunia wystartowały z początkiem kwietnia 2026 roku. Oskarżony po raz kolejny zapewniał o swoim głębokim żalu. Przedstawiciel portalu "Super Express" miał okazję zamienić kilka słów z 33-latkiem w korytarzu sądowym. Poszkodowany poruszał się za pomocą wózka inwalidzkiego. - Mam dużo rehabilitacji. Uczę się żyć na wózku, tak samo jak moje dzieci - usłyszeliśmy od mężczyzny.
Dokładnie w poniedziałek (11 sierpnia 2026 roku) zapadła decyzja w sprawie winnego tego dramatycznego zdarzenia. Toruński Sąd Okręgowy wymierzył 35-letniemu informatykowi karę 11 lat pozbawienia wolności. Wymiar sprawiedliwości ostatecznie odrzucił wersję o próbie zabójstwa, zmieniając ją na spowodowanie ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. W przypadku usiłowania morderstwa polskie prawo przewiduje sankcje od 15 lat więzienia aż do dożywocia. Przepisy dotyczące poważnych obrażeń ciała zakładają z kolei wyroki w przedziale od 3 do 20 lat pozbawienia wolności.
- Wyrok nie jest prawomocny - przekazał reporterowi "Super Expressu" Jarosław Szymczak z biura prasowego Sądu Okręgowego w Toruniu. - Stronom przysługuje apelacja - doprecyzował reprezentant instytucji.