Tragiczny finał podróży
Dramatyczne sceny rozegrały się 7 stycznia 2023 roku na autostradzie A2 w pobliżu Łodzi. Potężne BMW, którym podróżowała grupa młodych ludzi, zahaczyło o jadącego obok mercedesa, a następnie z dużą siłą dachowało. Skutki tego zdarzenia okazały się katastrofalne. Na miejscu zginął 20-letni Michał, którego siła uderzenia wyrzuciła z pojazdu. Druga pasażerka, 18-letnia Emilia, została zakleszczona we wraku. Mimo podjętej reanimacji i chwilowego przywrócenia funkcji życiowych, nastolatka zmarła po przewiezieniu do szpitala.
Za kierownicą rozbitego samochodu siedziała wówczas 19-letnia Martyna N. Kobieta, która uprawnienia do prowadzenia pojazdów zdobyła zaledwie kilka tygodni wcześniej, wyszła z wypadku bez szwanku. W toku postępowania tłumaczyła, że utraciła panowanie nad autem, ponieważ inny kierowca zajechał jej drogę. Siła, z jaką BMW uderzyło w podłoże po wybiciu się w powietrze, była ogromna, a auto wylądowało na dachu. Jedyną osobą, która fizycznie ocalała z tego zdarzenia, była sama sprawczyni.
Prawomocny wyrok dla Martyny N.
Sąd pierwszej instancji w Brzezinach uznał winę Martyny N., wymierzając jej karę pozbawienia wolności w zawieszeniu. Z takim rozstrzygnięciem nie pogodziły się rodziny zmarłych, składając apelację i domagając się bezwzględnego więzienia. Ostateczna decyzja zapadła 16 lutego przed Sądem Okręgowym w Łodzi. Choć wymiar kary pozbawienia wolności utrzymano - rok więzienia w zawieszeniu na trzy lata - sąd zdecydował się zaostrzyć inny środek. Młoda kobieta straciła prawo jazdy nie na trzy, a na sześć lat.
Uzasadniając wyrok, sędzia Grzegorz Gala zwrócił się bezpośrednio do bliskich ofiar, tłumacząc motywy, jakimi kierował się skład sędziowski, nie posyłając 20-latki za kratki.
"Nie chcę sobie jako ojciec wyobrażać, jaką państwo przeżywacie traumę i tragedię związaną z całą tą sytuacją" - mówił sędzia Grzegorz Gala.
Sędzia odniósł się również do zarzutów dotyczących zachowania skazanej w mediach społecznościowych po wypadku.
"Państwa oburzenie na to, że pani oskarżona dalej korzysta z portali społecznościowych, że czasami się uśmiecha, wynika z naszego większego doświadczenia i z naszego bólu. Natomiast, czy od młodej osoby, która pewnie przeszła również wielką traumę, można wymagać, żeby teraz po tej tragedii zaprzestała normalnego życia? Na zawsze i bezwzględnie? Mielibyśmy wtedy trzy ofiary. Proszę odpowiedzieć sobie na pytanie, czy w takiej sytuacji państwa dzieci chciałby, by ta osoba trafiła do więzienia. Nie ugaszę państwa bólu, proszę mi to wybaczyć, ale czuję się do tego upoważniony jako ojciec i jako osoba, która stara się zrozumieć państwa ból. Uważamy, że według prawa jest to najlepsze rozwiązanie. Państwo oczywiście mają prawo do swojej oceny" - uzasadniał sędzia Gala.