Spis treści
Tragiczny wypadek w Toruniu. 25-letni kierowca ujawnił, co robił wcześniej
Przed rozpatrzeniem wniosku o areszt 25-letni Bartosz L. stwierdził w rozmowie z „Super Expressem”, że nie zażywał narkotyków tuż przed jazdą. Mężczyzna przekonywał, że z zakazanymi substancjami miał do czynienia, gdy przebywał w Niemczech. Jak poinformował podejrzany, ofiarami tego tragicznego w skutkach incydentu byli jego dobrzy znajomi, a jeden z nich był nawet jego sąsiadem.
Tragedia na ulicy Poznańskiej w Toruniu miała miejsce wczesnym rankiem, 12 lipca, około godziny 5:30. Kierowany przez mężczyznę pojazd marki Seat Cordoba wjechał z impetem w przydrożne drzewo. Tuż po zdarzeniu wszyscy uczestnicy wypadku dawali oznaki życia. Niestety, w wyniku poniesionych obrażeń dwóch pasażerów w wieku 23 i 40 lat zmarło w placówce medycznej.
Jak wynika z ustaleń dziennikarzy "SE", cała czwórka to mieszkańcy Rypina. Podróżujący feralnym seatem wracali z zabawy zorganizowanej na plaży niedaleko Inowrocławia.
Czytaj też: Trzy ofiary śmiertelne weekendu na drogach. Wstrząsające szczegóły wypadków [NOWE FAKTY]
Wstrząsające ustalenia policji
Badanie na obecność alkoholu nie wykazało niczego niepokojącego u 25-latka, ale funkcjonariusze odkryli w pojeździe nielegalne substancje. Po zbadaniu próbek krwi okazało się, że kierowca był pod wpływem marihuany oraz substancji psychotropowej. Decyzją organów ścigania skierowano wniosek o umieszczenie podejrzanego w areszcie, a warto dodać, że w przeszłości miał on już problemy z prawem z powodu posiadania narkotyków. Toruński sąd przyznał rację prokuraturze i umieścił podejrzanego za kratkami. Posiedzi tam trzy miesiące.
W trakcie rozmowy z reporterami podejrzany przyznał, że najprawdopodobniej przysnął podczas prowadzenia samochodu. Młody mężczyzna podkreślił, że wyraża głęboką skruchę z powodu tego incydentu.