Na brzegu zostawił plecak i wędki. Chwilę później odkryto straszną prawdę

2026-06-15 21:36

Funkcjonariusze z Golubia-Dobrzynia zostali powiadomieni o porzuconym sprzęcie wędkarskim i plecaku z dokumentami. W pobliżu nie było żadnych śladów właściciela. Błyskawicznie zainicjowana akcja ratunkowa na rzece Drwęcy zakończyła się najgorszym z możliwych scenariuszy, ponieważ po kilku godzinach z wody wyciągnięto zwłoki 34-latka.

Nad brzegiem zostały tylko wędki i plecak. Tragiczny finał poszukiwań
Autor: Anna Kisiel zdjęcie ilustracyjne

Według doniesień przekazanych przez stację TVP3 Bydgoszcz dramatyczna sytuacja rozegrała się w poniedziałek, 15 czerwca w rejonie ulicy Piaskowej w Golubiu-Dobrzyniu. To właśnie tam około godziny 15.50 miejscowe służby odebrały niepokojący komunikat, który dotyczył porzuconych na brzegu Drwęcy wędek i prywatnych przedmiotów.

Przybyły na brzeg patrol zabezpieczył pozostawiony ekwipunek, w tym plecak zawierający prowiant oraz dokumenty tożsamości. W związku z całkowitym brakiem obecności jakichkolwiek osób w bezpośrednim sąsiedztwie znaleziska podjęto decyzję o natychmiastowym wszczęciu szeroko zakrojonych poszukiwań.

"Torowa rewolucja" idzie na niechlubny rekord

Ponieważ w pobliżu nie było nikogo, do kogo mogłyby należeć te rzeczy, natychmiast powiadomiono WOPR oraz straż pożarną i rozpoczęto akcję poszukiwawczą – powiedziała w rozmowie z TVP3 Bydgoszcz p.o. oficera prasowego komendanta, asp. sztab. Katarzyna Wilangowska.

Najgorsze przypuszczenia zaangażowanych w akcję ratowników sprawdziły się bardzo szybko. Z informacji podanych przez stację TVP3 Bydgoszcz wynika, że makabrycznego odkrycia dokonano około godziny 17.00, kiedy to w rzece zlokalizowano ludzkie zwłoki.

Niestety, działania ratowników przyniosły tragiczny finał. Około godziny 17:00, w odległości około 300 metrów od brzegu i 70 centymetrów poniżej lustra wody, odnaleziono zwłoki mężczyzny zaczepione o konar drzewa. Jak ustalono, to ciało 34-letniego mieszkańca powiatu golubsko-dobrzyńskiego – przekazała asp. sztab. Katarzyna Wilangowska.

W działaniach na miejscu tragicznego zdarzenia brali udział funkcjonariusze policji, jednostki straży pożarnej oraz specjaliści z ratownictwa wodnego. Na ten moment dokładne przyczyny i przebieg tego dramatu pozostają nieznane.