Targowisko Miejskie w Toruniu po otwarciu Trasy Staromostowej
- Będzie coraz gorzej. Podejrzewam, że oni chcą nas specjalnie wykosić. Jak ludzie nie będą mieli gdzie zaparkować, to ile wyniosą w torbach? Mało. Nie wezmą wora kartofli, tylko powiedzmy ze dwa. Nikomu nie chce się nosić. Prędzej przeniosą się na inne rynki i nas tu zostawią. To jest kwestia dwóch-trzech lat. Zobaczy Pani, że wtedy nikogo tutaj nie będzie - usłyszała reporterka Radia ESKA Toruń na Targowisku Miejskim.
Dlaczego sytuacja słynnego w grodzie Kopernika targowiska nie poprawiła się po otwarciu Trasy Staromostowej? Pod koniec maja 2026 roku słyszeliśmy, że władze miasta zrobią wszystko, aby nie doszło do jego likwidacji. Wspominane otwarcie nowej trasy i funkcjonujących tam parkingów miało poprawić sytuację kupców i klientów. Tymczasem wygląda na to, że problem nadal występuje.
- Miejsc parkingowych jest mało. Jak rano przyjeżdżam, to wszystkie są zamknięte. Mieszkańcy okolicznych bloków muszą tam parkować, bo któżby inny? Dodatkowy wjazd jest na plus, ale te parkingi są problemem. Ludzie chyba odchodzą od targowisk, chyba taki mamy trend - dodaje kolejny z kupców, przepytywany przez Marię Nowak z Radia ESKA Toruń.
Spotkanie ze spółką Urbitor. Co udało się wypracować?
28 lipca odbyło się spotkanie kupców z zarządcą Targowiska Miejskiego. Mariusz Domanowski, sprzedawca z TM i inicjator stowarzyszenia, które będzie wspierać Urbitor w działaniach zaznaczył, że zasadniczą kwestią od strony spółki było wyłonienie przedstawicieli z całego targowiska, którzy mają reprezentować problemy wewnętrzne w kontaktach ze spółką.
- To był w zasadzie główny cel tego spotkania, tak moje było odczucie po zakończeniu. Myślę, że zostaliśmy wysłuchani. Kto chciał zabrać głos, miał ku temu jak najbardziej możliwości, aczkolwiek starałem się osobiście skupić na tym, żeby wybrzmiały takie tematy, które według mnie, kolegów i koleżanek, z którymi to konsultowaliśmy przed spotkaniem, są najważniejsze. To przede wszystkim parkingi. To jest najważniejszy dla nas temat, poruszany od wielu lat - powiedział Domanowski.
Rozmówca Radia ESKA popierał opinie, które wygłosili anonimowo kupcy, wskazani na początku artykułu. Miejsc parkingowych jest mało i są zajmowane najpewniej przez mieszkańców. Domanowski chciałby, żeby miasto wprowadziło rozsądną politykę parkingową. W pobliżu oprócz Targowiska Miejskiego jest również cmentarz i urząd, więc odwiedzający te miejsca powinni również korzystać z tych miejsc.
- My sugerujemy, żeby wprowadzić darmową godzinę przykładem tego, jak to jest w niektórych marketach, nie wymieniając oczywiście ich nazw. Klient często zdąży zrobić zakupy, nawet jak ktoś przyjdzie na cmentarz czy do urzędu, odwiedzi również rynek, a jeżeli będzie dłużej, wykupi ten bilet. Myślę, że to będzie fajnie odebrane przez klientów i to będzie jakiś punkt, który przyciąga, a nie odpycha po prostu od targowiska - wskazał Mariusz Domanowski.
Sprzedawca i jego rodzina od ponad 50 lat sprzedają towary wysokiej jakości na TM. Determinacji nie brakuje i - zdaniem rozmówcy - tylko dlatego obroty drastycznie nie spadają. Klientów jest mniej i niektórzy tracą nadzieję.
Stowarzyszenie ma mobilizować Urbitor
Stowarzyszenie, którego powstanie zainicjował Mariusz Domanowski ma mobilizować zarządcę do dbania o estetykę, reklamę i marketing Targowiska Miejskiego. Klienci muszą wiedzieć, w jakich mogą przyjść na targowisko. Niektórzy skarżą się, że nie mogą zrobić zakupów po pracy, bo brakuje sprzedających.
- Chcemy żeby było wygodniej i dla klientów, żeby też przyjemniej się im kupowało, tak? W godnych warunkach, nie tylko w dni pogodne, ale również w niepogodne, bo też pogoda jest na targowisku determinantem głównym. Chcemy też dążyć do integracji naszej społeczności, skupionej wokół TM - zaznaczył Domanowski.
Sprzedawca zaznaczył też, że przed otwarciem Trasy Staromostowej, na "dzikim parkingu" klienci parkowali chętniej, nie przeszkadzały im gorsze warunki, ponieważ było darmowo, nie musieli się obawiać żadnych kar. Teraz, przy ograniczonej liczbie miejsc, kupcy chcą rozsądnej polityki parkingowej, o której nasz rozmówca wspominał wyżej. Kupcy sugerują też zmiany w godzinach pracy.
- Osobiście, jako reprezentant naszej rodziny wolałbym przyjechać jeden dzień w tygodniu mniej, a wybrać np. te dni targowe, kiedy klient przychodzi chętniej. Wtedy moglibyśmy zostać dłużej, bo też specyfika naszej pracy wymaga tego, żeby to stoisko rozłożyć i złożyć, więc jakby wolałbym być tutaj dłużej, a rzadziej. Tak to widzę osobiście i myślę, że wiele koleżanek i kolegów, tak jak sobie rozmawiamy gdzieś tam zakulisowo, popiera to podejście - podsumował Mariusz Domanowski.
Do tematu sytuacji na Targowisku Miejskim będziemy wracać w kolejnych materiałach.