Spis treści
Dramatyczny wypadek we Włocławku. Zosia wypadła z 11. piętra bloku przy ul. Wiejskiej
Mieszkańcy ogromnego bloku zlokalizowanego przy ulicy Wiejskiej we Włocławku rzadko znają wszystkich swoich sąsiadów, jednak obecnie cała społeczność żyje tragicznym incydentem z zeszłego piątku (5 czerwca). Około godziny 10:00 z okna znajdującego się na 11. piętrze budynku wypadła niespełna sześcioletnia Zosia. Poszkodowane dziecko zostało natychmiast zabrane na pokład śmigłowca Lotniczego Pogotowia Ratunkowego i przetransportowane do bydgoskiego szpitala.
– Na tę chwilę to jest poniedziałek mogę powiedzieć, że stan dziewczynki jest ciężki ale stabilny. Przebywa ona na oddziale intensywnej opieki medycznej - powiedziała "Super Expressowi" Marta Laska, rzecznik prasowy Szpitala Uniwersyteckiego imienia Doktora Antoniego Jurasza w Bydgoszczy
W chwili tragedii w mieszkaniu przebywała wyłącznie matka dziecka. Funkcjonariusze, którzy interweniowali na miejscu, zastali Wiktorię D. w stanie nietrzeźwości, a badanie wykazało ponad promil alkoholu w jej organizmie. Dodatkowo istnieje podejrzenie, że kobieta mogła wcześniej zażywać marihuanę. Została aresztowana przez policję i usłyszała zarzut narażenia dziecka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub poważnego uszczerbku na zdrowiu przez osobę, która powinna sprawować nad nim opiekę. Za to przestępstwo grozi od 3 miesięcy do 5 lat więzienia. Otrzymała również zarzut nieumyślnego spowodowania uszczerbku na zdrowiu, co wiąże się z karą do 3 lat pozbawienia wolności.
Prokuratura we Włocławku nie zgadza się z sądem. Sąsiadka ujawnia, co się działo w rodzinie
Śledczy zawnioskowali do sądu o zastosowanie wobec kobiety trzymiesięcznego tymczasowego aresztowania, ale wniosek ten spotkał się z odmową. Dziennikarze będący na miejscu tragedii ustalili, że upadek dziewczynki zamortyzował krzew rosnący pod budynkiem, co prawdopodobnie uchroniło ją przed uderzeniem w betonowe podłoże. Udało się również porozmawiać z osobami mieszkającymi w sąsiedztwie.
- Będziemy się od tej decyzji odwoływać - usłyszał dziennikarz "Super Expressu" od prokurator Martyny Wojtczak, Zastępcy Prokuratora Rejonowego we Włocławku.
Sąsiedzi opowiadają, że matka oskarżonej wprowadziła się do tego bloku około dekady temu, adaptując na mieszkanie dawną suszarnię. To właśnie babcia była główną opiekunką Zosi, troszcząc się o nią każdego dnia. Regularnie woziła wnuczkę do przedszkola, zanim udawała się do swojej pracy w sklepie. Nieszczęśliwy splot okoliczności sprawił, że w piątek po Bożym Ciele placówka była zamknięta, przez co dziewczynka musiała zostać w domu pod rzekomą opieką matki. Redakcja będzie na bieżąco śledzić rozwój wydarzeń w tej wstrząsającej sprawie.