Nowy mural w SP nr 35 w Toruniu i... pytanie o miejsca w przedszkolu
Nowy mural zdobi Szkołę Podstawową nr 35 w Toruniu. Jak przystało na nazwę - nie brakuje elementów olimpijskich. Mural, który zaprojektowała uczennica Antonina Daniel można oglądać od strony ulicy Krynickiej. Na uroczystym odsłonięciu nie zabrakło Sławomira Kruszkowskiego, olimpijczyka z Sydney, Aten i Pekinu. Galerię ze zdjęciami z uroczystości zamieszczamy w materiale. W dniu święta placówki (23 kwietnia) skorzystaliśmy z okazji i zapytaliśmy o sprawę problemów z miejscem w przedszkolu, działającym przy SP nr 35. Do naszej redakcji zgłosiła się jedna z mam, która poprosiła o anonimowość.
- Sytuacja, która dotknęła nasze przedszkole wynika z demografii. Ciężko dyskutować z demografią, gdy rzeczywiście widać, że dzieci na osiedlu jest coraz mniej. Takie symulacje powstawały na poziomie miasta i władze decydują o tym, w której części miasta otwierane są oddziały przedszkolne, a w której nie. Niestety, dane demograficzne są nieubłagane - powiedziała reporterce ESKI Toruń dyrektorka, Ewa Lerman. - Ośmioro dzieci nie dostało się do żadnej grupy, ani do żadnego innego przedszkola, z racji wskazania jednej preferencji. Miasto ma obowiązek wskazać im inne przedszkola, w celu realizacji obowiązku przedszkolnego - dodała Lerman.
Radny okręgu Bielawy komentuje
Sprawę podnieśli rodzice, mieszkańcy i toruńscy radni miejscy, czy okręgowi. Swoją interpelację, skierowaną do prezydenta wystosowała Kamila Chłopecka, do Rady Okręgu Bielawy zgłosili się także zaniepokojeni rodzice, którzy obawiają się, że oddział zniknie, a alternatywy na tym terenie po prostu nie będzie. - W pewnym momencie zwrócili się do nas mieszkańcy. Jako Rada Okręgu poparliśmy tę akcję. Swego czasu Rada Okręgu walczyła o budowę tej szkoły i to był dla nas w pewnym momencie bardzo duży sukces - podkreślił Paweł Liberadzki, przewodniczący Rady Okręgu Bielawy.
Liberadzki dodał, że rodzice najbardziej obawiają się likwidacji przedszkola przy SP nr 35. - Otrzymałem wyjaśnienia z Urzędu Miasta - mimo likwidacji tego oddziału, w przyszłości, w miarę rozwoju osiedla, on może powstać. To by w jakimś stopniu uspokoiło nastroje, chociaż na pewno nie u rodziców, którzy teraz rozpoczęli akcję i mają spore poparcie - zaznaczył nasz rozmówca.
Przewodniczący Rady Okręgu zwraca uwagę na problem z alternatywą dla przedszkola przy SP nr 35. Można szukać miejsca w nieco oddalonej placówce przy ul. Stawisińskiego, ale nie każde dziecko zostanie tam przyjęte. Z informacji, które dotarły do Liberadzkiego i jego ludzi, wynika, że mówimy o 16 chętnych, którzy zmagają się z problemem.
- Nie wyczerpuje to oczywiście tej liczby, ponieważ Gmina maksymalną liczbę oddziałów określiła na 25, więc jest to mniej. Rodzice uważają, że jest to wystarczająco dużo, żeby ten oddział jednak utworzyć - poinformował Radio ESKA Toruń Paweł Liberadzki.
Mamy stanowisko wiceprezydentki Torunia
O sprawę zapytaliśmy również wiceprezydentkę Torunia, Dagmarę Zielińską, specjalistkę od edukacji. - Od dwóch lat pokazujemy mieszkańcom Torunia, że demografia jest brutalna. Dzieci w wieku wczesnym żłobkowym nie mamy, nie mamy kompletu dzieci w żłobkach - zaznaczyła Zielińska.
- Niestety podobnie wygląda sytuacja w przedszkolach. Nie utworzyły się oddziały, ponieważ nie było chętnych dzieci. My oczywiście możemy zaklinać rzeczywistość, że jest inaczej. Natomiast ta demografia z roku na rok będzie coraz gorsza - stwierdziła wiceprezydentka grodu Kopernika i dodała, że w 2017 roku w Toruniu było ponad 2000 urodzeń, w 2025... 900.
Zastępczyni Pawła Gulewskiego zaznaczyła, że zadaniem Gminy jest zapewnienie każdemu dziecku miejsca w przedszkolu. - Każdy rodzic, który zgłosił swoje dziecko w systemie rekrutacyjnym, otrzyma od nas propozycję. Rodzice mieli możliwość wybrania preferencji - pięciu przedszkoli, pięciu placówek, do których dziecko może uczęszczać - powiedziała nam Zielińska.
- Część rodziców wybrała tylko jedną placówkę i rzeczywiście nie było wtedy tej alternatywy. I stąd mówimy o dzieciach, które nie dostały się do wybranego przedszkola, bo rodzice też nie wskazali w tym wniosku alternatywnego przedszkola, do którego dziecko mogłoby się dostać - wyjaśniła Dagmara Zielińska. Wiceprezydentka zapewniła, że będzie z rodzicami omawiać możliwości. Wspomniała tu m.in. o tych, którzy zwrócą się z petycją w sprawie obaw, dotyczących ulokowaniu dzieci w placówce, znacząco oddalonej od miejsca zamieszkania.