Spis treści
Ofiary wypadku pod Chełmnem znały się od lat. Zginęli wspólnie
Ofiary wypadku sprzed dwunastu lat były ze sobą zżyte od najmłodszych lat życia. Patryk, Mikołaj, Bartek, Marek oraz Paulina wspólnie uczęszczali do szkoły już od pierwszej klasy podstawówki. Mimo różnic charakterów stworzyli paczkę, która przetrwała gimnazjum. Byli niemal nierozłączni, nawet gdy ich edukacyjne ścieżki się rozeszły. Feralnej nocy z 12 na 13 kwietnia 2014 roku przy ognisku bawiło się łącznie dziewięcioro dobrych znajomych.
Nastolatkowie nie sprawiali wcześniej żadnych kłopotów wychowawczych. Do dziś nie ustalono, kto udostępnił im piwo, jednak wiadomo, że bez pytania zabrali kluczyki do samochodu należącego do ojca jednego z nich. Zdecydowali się na skrajnie nieodpowiedzialny krok, pakując się w dziewięć osób do jednego pojazdu. W miejscowości Klamry auto uderzyło boczną stroną w przydrożne drzewo, doprowadzając do śmierci siedmiorga dzieciaków.
Wypadek w Klamrach: Kim byli zmarli nastolatkowie?
Bartek był wielkim pasjonatem sportu, specjalizującym się w biegach na długich dystansach. Cechowała go ogromna ambicja i determinacja w dążeniu do zamierzonych celów. Marzył o profesjonalnej karierze sportowej, a w realizacji tych planów aktywnie wspierali go rodzice, dowożąc chłopaka na liczne zawody.
Hania planowała w przyszłości założyć mundur, najchętniej zasilając szeregi policji. Dziewczyna mieszkała z rodzicami oraz braćmi przy ulicy Rynkowej w Chełmnie. Jej koleżanki do dziś nie potrafią pojąć, dlaczego tak rozsądna osoba zdecydowała się na tę zgubną podróż.
Marka wychowywała mama wraz z babcią po tym, jak jego ojciec zmarł śmiercią tragiczną. Chłopak czuł presję szybkiego dorastania, by móc finansowo wspomagać swoich bliskich. Planował założenie własnego biznesu budowlanego, a podstaw murarki zdążył nauczyć go wujek. W głębi duszy był niezwykle wrażliwym dzieckiem i uwielbiał spędzać czas na czytaniu.
Paulina zawsze tryskała energią i miała prawdziwą duszę artystki. Należała do kółka teatralnego, gdzie z wielką pasją recytowała polską poezję. Swoją przyszłość wiązała ze sceną teatralną lub posadą w dziennikarstwie. Mimo że na co dzień mieszkała tylko z matką, utrzymywała doskonałe relacje z ojcem.
Mikołaj ujmował absolutnie wszystkich swoim szarmanckim i skromnym usposobieniem, uchodząc za dżentelmena. Był ogromnym oparciem dla matki, która wcześniej bardzo przeżyła śmierć trzyletniego synka pod kołami samochodu. Ten młody chłopak w przyszłości zamierzał zostać nauczycielem.
Zaledwie 13-letnia Natalka była najmłodsza w całym towarzystwie. Od dwunastu miesięcy mieszkała wyłącznie z mamą Katarzyną. Szóstoklasistka miała piękny głos, którym uświetniała nabożeństwa w lokalnym kościele śpiewając psalmy. Zawsze marzyła, by zrobić karierę jako piosenkarka.
Patryk wyróżniał się w grupie bezkompromisowością i odwagą w obronie własnych poglądów. Ze względu na zamiłowanie do jasnych i sztywnych zasad, planował w dorosłości wstąpić do wojska. Był wyjątkowo zdolnym uczniem, wykazującym szczególny talent w dziedzinie matematyki.
Sprawca tragedii przeżył kraksę z drzewem. Decyzja sądu w sprawie Mateusza M.
Do tego niewyobrażalnego dramatu w ogóle nie powinno było dojść. Życie siedmiorga młodych ludzi zgasło tylko dlatego, że 16-letni Mateusz M. po spożyciu alkoholu przewoził znajomych, absolutnie nie zważając na brak umiejętności potwierdzonych zdobyciem prawa jazdy.
Pijany nastolatek uszedł z wypadku z życiem, podobnie jak pasażerka zajmująca fotel z przodu pojazdu. Co ciekawe, decyzją sądu nastolatek nie został po tej tragedii umieszczony w schronisku dla nieletnich.