Spis treści
Nie był przy narodzinach własnych dzieci. Teraz policjant odebrał poród
Funkcjonariusz przyznaje w rozmowie z „Super Expressem”, że nie miał okazji uczestniczyć w narodzinach własnych synów, którzy mają teraz 4 i 10 lat. Zdarzenie z Frydrychowa wspomina z uśmiechem i skromnością, podkreślając, że był to zwykły odruch.
- Jechałem z Golubia-Dobrzynia po odprawie do Kowalewa. Przy drodze stał mężczyzna. Potrzebował pomocy. Jego żona rodziła. Zatrzymałem się, ponieważ policjantem się jest 24 godziny na dobę. Zadzwoniłem na numer alarmowy i przy pomocy dyspozytora po prostu to zrobiłem. No tak, odebrałem poród, zanim przyjechało pogotowie. Jestem w kontakcie z ojcem. Najważniejsze jest to, że mama i jej syn czuje się dobrze. Nie chodzi o to, że jestem policjantem. Każdy powinien zachować się tak samo jak ja - podkreślił rozmówca "SE".
Do sytuacji doszło na drodze krajowej numer 15. Czterdziestoczteroletni policjant z Kowalewa Pomorskiego dostrzegł zdenerwowanego mężczyznę próbującego zatrzymać policyjny pojazd. Jak się okazało, małżeństwo jechało z Rypina do toruńskiej placówki medycznej, jednak akcja porodowa postępowała na tyle szybko, że musieli przerwać jazdę i zjechać na stację paliw.
Noworodek bezpiecznie przewieziony do szpitala. Paweł Kozłowski pomógł rodzinie
Szef posterunku szybko przystąpił do działania, asystując przy narodzinach chłopca. Zaraz po pomyślnym rozwiązaniu na miejsce dotarli ratownicy medyczni, którzy przejęli opiekę nad matką i noworodkiem. Obje zostali niezwłocznie przetransportowani do toruńskiego szpitala. Oboje są zdrowi i czują się dobrze.
- Tak tego jeszcze na służbie nie robiłem. Nie odbierałem porodu
Redakcja przekazuje wyrazy uznania dla błyskawicznej reakcji i profesjonalizmu aspiranta sztabowego, który pomimo braku wcześniejszego doświadczenia w podobnych sytuacjach, stanął na wysokości zadania. Zobaczcie zdjęcia bohatera i miejsca nietypowej interwencji: