Media ujawniły grafiki dyżurów. Rzecznik szpitala komentuje sprawę
Jak wynika z opublikowanych przez media materiałów, w każdym z grafików znajdują się dwie rubryki: „Lekarz SOR niezabiegowy” oraz „Lekarz SOR zabiegowy”. W wielu dniach nie wpisano do nich żadnego lekarza. Najwięcej pustych pól odnotowano w maju tego i ubiegłego roku – po 22 w każdym z tych miesięcy. Doniesienia wywołały pytania o sposób organizacji pracy Szpitalnego Oddziału Ratunkowego oraz o to, czy brak wpisów w grafikach oznaczał rzeczywiste braki kadrowe.
"To dosyć odważna teza, że SOR, który dziennie przyjmuje 150 pacjentów, przez pół miesiąca nie ma żadnego lekarza..." - tak rzecznik Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego w Toruniu Janusz Mielcarek komentuje zarzuty, które pojawiły się w mediach. Jak wyjaśnia, lekarze pełniący dyżury na SOR-ze są oddelegowywani z innych oddziałów zgodnie z obowiązującym systemem organizacji pracy.
– Każdy z tych kluczowych oddziałów – chirurgia, interna, kardiologia, neurologia czy ortopedia – przygotowując grafik dyżurów, ma w nim także kolumnę dotyczącą SOR-u. Lekarz wyznaczony do dyżuru na Szpitalnym Oddziale Ratunkowym jest tam oddelegowany i zgodnie z regulaminem nie powinien w tym czasie świadczyć usług na swoim macierzystym oddziale. Tam opiekę nad pacjentami sprawuje inny lekarz, który pełni dyżur na tym oddziale – wyjaśnia Janusz Mielcarek z Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego w Toruniu.
W szpitalu trwają kontrole: „Poczekajmy spokojnie na ich wyniki”
Według rzecznika taki sposób organizacji pracy funkcjonuje od lat i dotychczas nie budził zastrzeżeń podczas kontroli.
- Nigdy nie mieliśmy żadnych uwag dotyczących funkcjonowania tego systemu. Nawet podczas kontroli, którą ostatnio przeprowadził NFZ, stwierdzono, że na oddziale onkologii było pięciu lekarzy i czternastu pacjentów. Mamy protokół z tej kontroli, przeprowadzonej w piątek w ubiegłym tygodniu. Tak to po prostu funkcjonuje – tłumaczy Janusz Mielcarek, rzecznik Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego w Toruniu.
Obecnie funkcjonowanie placówki sprawdzają m.in. Narodowy Fundusz Zdrowia, Urząd Wojewódzki oraz Rzecznik Praw Pacjenta. Rzecznik szpitala przekonuje, że placówka nie obawia się ich wyników i apeluje o powstrzymanie się od wyciągania wniosków przed zakończeniem postępowań.
– Jesteśmy zadowoleni, że te kontrole się odbywają. Spokojnie czekamy na ich wyniki i zachęcamy wszystkich, żeby również uzbroili się w cierpliwość. To niezależne instytucje – Narodowy Fundusz Zdrowia, Urząd Wojewódzki i Rzecznik Praw Pacjenta. Wszystkie prowadzą u nas kontrole. Poczekajmy spokojnie na ich wyniki, a kiedy się pojawią, będziemy mogli się do nich odnieść. Nie eskalujmy też tych ogromnych emocji, bo one nikomu nie służą – wyjaśnia Janusz Mielcarek z Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego w Toruniu.