Daniel udusił teściową i zostawił ciało w wannie. Zapadł surowy wyrok dla bezlitosnego zięcia

2026-03-12 13:14

Na dwadzieścia i pół roku pozbawienia wolności skazał toruński sąd Daniela O., który dopuścił się brutalnego zabójstwa matki swojej żony w miejscowości Złotoria. Dramat rozegrał się na początku 2024 roku, gdy mężczyzna brutalnie udusił 69-letnią kobietę. Wyrok nie jest prawomocny.

Zgodnie z doniesieniami przekazanymi przez TVP Bydgoszcz, ostateczne rozstrzygnięcie w tej bulwersującej sprawie zapadło w czwartek, 12 marca. Wymiar sprawiedliwości wymierzył sprawcy nie tylko karę ponad dwudziestu lat za kratami, ale również nałożył na niego obowiązek wypłacenia bliskim zmarłej finansowej rekompensaty w wysokości 150 tys. zł. Dodatkowo sąd surowo zabronił mężczyźnie zbliżania się i jakiegokolwiek kontaktowania się z małżonką Izabelą O. przez najbliższe piętnaście lat.

Do makabrycznego incydentu doszło 15 stycznia 2024 roku w miejscowości Złotoria. Zgromadzone przez śledczych dowody bezsprzecznie wskazują, że sprawca pozbawił życia 69-letnią matkę swojej żony poprzez uduszenie w jej własnym miejscu zamieszkania. Zwłoki ofiary odkryto po jakimś czasie w domowej łazience, a dokładnie martwa kobieta znajdowała się w wannie.

Natychmiast po odkryciu morderstwa lokalne służby ruszyły w pościg za domniemanym mordercą. Zgodnie z informacjami podawanymi wcześniej, ujęcie uciekiniera miało miejsce jeszcze tego samego popołudnia na terenie sąsiedniego Torunia. W zakrojonych na niespotykaną skalę działaniach operacyjnych brały udział setki policyjnych funkcjonariuszy wspieranych przez specjalnie szkolone psy tropiące.

Organy ścigania oficjalnie oskarżyły zatrzymanego nie tylko o dokonanie zbrodni, ale również o celowe i bardzo brutalne zastraszanie własnej żony. Mężczyzna rzekomo kierował w stronę Izabeli O. bezpośrednie groźby pozbawienia życia, planując kolejną zbrodnię. Oskarżony od samego początku śledztwa konsekwentnie zaprzeczał wszystkim przedstawionym zarzutom i całkowicie zrezygnował ze składania jakichkolwiek wyjaśnień przed prokuratorem. Skomplikowane postępowanie sądowe ruszyło dokładnie dwanaście miesięcy po dokonaniu tego morderstwa.

Sam oskarżony zrezygnował z uczestnictwa w finalnej rozprawie i w ogóle nie stawił się na sali w momencie oficjalnego odczytywania decyzji sądu.

Wyrok jest nieprawomocny.

Lołamacze udrażniają Wisłę w Toruniu i pomagają uratować porwany przez krę pomost do cumowania statków