Zaskakujący zwrot akcji i medal dla Polski! Anna Gryc ujawnia kulisy kraksy i protestu

2026-03-21 14:35

Reprezentacja Polski zdobyła pierwszy krążek podczas Halowych Mistrzostw Świata Kujawy Pomorze 26 w Toruniu. Sztafeta mieszana 4x400 metrów przekroczyła linię mety na czwartej pozycji, jednak błyskawiczna interwencja i skuteczny protest zagwarantowały naszej kadrze miejsce na podium. Ważną rolę odegrała Anna Gryc, która natychmiast zaalarmowała sztab. Zawodniczka zdradziła, jak to wyglądało tuż po biegu.

Brąz sztafety mieszanej 4x400 metrów. Anna Gryc zdradza szczegóły

Polscy fani zgromadzeni na trybunach w Toruniu przeżyli prawdziwą huśtawkę nastrojów w trakcie porannej sesji 2. dnia Halowych Mistrzostw Świata w Lekkoatletyce Kujawy Pomorze 26. Biało-Czerwoni w finale debiutującej na tej imprezie sztafety mieszanej 4x400 metrów zajęli początkowo czwarte miejsce. Sytuacja zmieniła się jednak diametralnie w wyniku oficjalnego protestu. Sędziowie podjęli decyzję o dyskwalifikacji Jamajki, co pozwoliło Polakom wskoczyć na najniższy stopień podium. Wyścig wygrali Belgowie, wyprzedzając Hiszpanów. Karna eliminacja jamajskiej ekipy była konsekwencją ogromnego zamieszania i kolizji przy pierwszej zmianie, w której uczestniczyli reprezentanci Holandii, USA oraz samej Jamajki. To właśnie Anna Gryc, startująca na drugiej zmianie, jako pierwsza poinformowała polski sztab o konieczności złożenia odwołania.

Kraksa była na mojej zmianie, Jamajka się plątała pod nogami, źle się ustawiła, zrobiła ogromne zamieszanie. Poszłam to zgłosić. Jestem pewna, że sztab też to zauważył. Jesteśmy wyczuleni na takie rzeczy. Działamy szybko. O uwzględnieniu protestu dowiedziałam się podczas kontroli kolców w call roomie. Pani powiedziała, że protest został przyjęty - powiedziała "Super Expressowi" Anna Gryc.

Zaraz po zakończeniu rywalizacji lekkoatleci podziękowali kibicom za fantastyczny doping, po czym musieli się rozdzielić. Jak przyznała biegaczka, w pierwszych chwilach po sukcesie drużyna nie miała nawet szansy na wspólne świętowanie historycznego osiągnięcia.

Jest radość, choć jeszcze to do mnie nie dociera. Każdy wylądował gdzie indziej i początkowo nie mogliśmy świętować razem. Na pewno się wspólnie pocieszymy i skupiamy się na jutrzejszej sztafecie - podkreśliła uśmiechnięta od ucha do ucha Gryc.

Łzy wzruszenia Justyny Święty-Ersetic. Wielkie emocje reprezentantki Polski

Zdobyty krążek miał gigantyczne znaczenie dla Justyny Święty-Ersetic. Wcześniej ta niezwykle utytułowana zawodniczka nie zdołała zakwalifikować się do biegów półfinałowych na dystansie 400 metrów. Chciała więc za wszelką cenę zrekompensować sobie to niepowodzenie mocnym występem drużynowym. Plan zakończył się pełnym sukcesem, a tuż po wyścigu Polka nie kryła ogromnych emocji i zalała się łzami.

Jestem wielokrotnie szczęśliwa. Kibice w Toruniu są wspaniali. Chciałam medalu dla nas, dla sztafety, ale przede wszystkim dla tych kibiców. Kiedy schodziliśmy z bieżni (wtedy jeszcze nie było informacji o medalu - dop. red.), klaskali, mówili że było super. Zalałam się łzami. Wtedy myślałam, że tak niewiele brakowało do medalu. Potem weszłam do mix zony, zaczęłam klaskać i piszczeć - powiedziała "Super Expressowi" multimedalistka z Polski.

Biało-Czerwone będą miały jeszcze jedną okazję do zdobycia medalu. Anna Gryc oraz Justyna Święty-Ersetic wystartują w finale kobiecej sztafety 4x400 metrów, który został zaplanowany na niedzielną sesję wieczorną.

Anna Gryc i sztafeta mieszana 4x400 metrów z medalem HMŚ w Toruniu. Polka ujawnia kulisy protestu