Spis treści
Halowe Mistrzostwa Świata 2026: Polacy z medalami w drugim dniu
Dla sympatyków polskiej lekkoatletyki był to niezwykle udany dzień. Złoty krążek dla reprezentacji wywalczył Jakub Szymański, na drugim stopniu podium stanęła Natalia Bukowiecka, a brązowy medal zdobyła sztafeta mieszana 4x400 metrów. Obie sesje - poranna i wieczorna - zagwarantowały kibicom mnóstwo wrażeń. Poza występami Polaków, oczy fanów zwrócone były na Armanda Duplantisa, który rozpoczął zmagania tuż po godzinie 18:00. Szwedzki tyczkarz to prawdziwy fenomen, od dłuższego czasu deklasujący rywali i systematycznie poprawiający własne rekordy świata. W Toruniu co prawda wygrał, jednak nie zdecydował się na próbę pokonania poprzeczki zawieszonej na wysokości 6,32 m.
Armand Duplantis ocenia zmagania w Toruniu
Wybitny szwedzki lekkoatleta przyznał, że toruńska rywalizacja kosztowała go sporo sił. W walce o triumf Duplantis mierzył się ze swoim dobrym znajomym, reprezentantem Grecji Emanuilem Karalisem.
-Najważniejsze, że wracam do domu ze złotym medalem. To był trudny konkurs, oddałem wiele skoków, Karalis na mnie naciskał i dlatego nie podjąłem próby bicia rekordu świata. Atmosfera była znakomita. Dobrze było wrócić do tej hali. Toruń ma wyjątkowe miejsce w moim sercu. Bardzo mi się podobało. Ludzie mnie wspierali, pozdrawiali. Uwielbiam startować w Polsce - powiedział Duplantis w rozmowie z "Super Expressem".
Duplantis zapewnił Szwecji drugi krążek podczas tych mistrzostw. Wcześniej brązowy medal w pchnięciu kulą zdobyła Axelina Johansson. Gwiazdor zapowiedział również, że zamierza zwiedzić miasto i ma nadzieję na kolejne miłe wspomnienia z pobytu w Polsce. Fani oczekujący historycznego wyniku musieli obejść się smakiem, jednak przed szwedzkim mistrzem z pewnością jeszcze wiele szans na poprawienie rekordu.