Gigantyczna figura Matki Boskiej poświęcona. Helikoptery zrzuciły na nią płatki róż

2026-08-15 14:47

W Konotopiu pod Toruniem z pompą poświęcono potężny pomnik Maryi, okrzyknięty największym tego typu monumentem w Europie. To zwieńczenie potężnej inwestycji. Po nabożeństwie i przemówieniach nad figurą przeleciały śmigłowce, które zrzuciły czerwone płatki róż. W uroczystości wzięli udział m.in. fundatorzy, Grażyna i Roman Karkosikowie, oraz były prezydent Lech Wałęsa.

Uroczyste poświęcenie pomnika Maryi w Konotopiu. Śmigłowce w akcji

Sobotnie obchody w podtoruńskim Konotopiu rozpoczęły się w południe od odprawienia mszy świętej. Tuż po nabożeństwie zgromadzeni goście udali się przed ogromny pomnik Matki Boskiej.

Najważniejszy punkt uroczystości miał miejsce około godziny 13:15, kiedy to wysłuchano krótkich przemówień, a następnie dokonano oficjalnego poświęcenia monumentu.

Po akcie poświęcenia miała miejsce niecodzienna scena, którą zaproszeni goście na pewno zapamiętają na długo. Nad wielką figurą pojawiły się dwa helikoptery, z których zrzucono czerwone płatki róż.

Ten nietypowy gest symbolizował ostateczne zakończenie trwających przy budowie pomnika prac.

Fundatorka Grażyna Karkosik cała w bieli

Od samego rana wzrok przyciągała fundatorka inwestycji, Grażyna Karkosik. Kobieta zjawiła się na miejscu około godziny 11, przyjeżdżając luksusowym bentleyem. Na tę okazję wybrała kreację w całości utrzymaną w białej kolorystyce.

Biały strój miliarderki przywodził na myśl kreację ślubną, choć u niektórych budził również skojarzenia z wizerunkiem Matki Boskiej.

Jeszcze przed startem oficjalnych obchodów dziennikarzom udało się z nią krótko porozmawiać. Karkosik zdradziła osobiste powody, dla których podjęto decyzję o wzniesieniu tak ogromnej figury.

– To nie był nasz kaprys, tylko natchnienie. Musiał za tym stać Duch Święty – mówiła.

Jak wyznała, pięć lat temu lekarze nie dawali jej mężowi szans na przeżycie. To właśnie wtedy małżonkowie zaczęli żarliwie się modlić.

– Pięć lat temu lekarz powiedział, że mąż nie będzie żył. Zaczęliśmy się modlić – wspominała.

Fundatorka zapewniła, że obecnie jej mąż cieszy się pełną sprawnością umysłową. Sam Roman Karkosik dotarł na obchody nieco później, poruszając się na wózku inwalidzkim.

Milionowe koszty inwestycji pod Toruniem

Dziennikarze pytali Grażynę Karkosik również o nakłady finansowe poniesione na budowę. Miliarderka nie zdradziła jednak ostatecznej sumy, tłumacząc, że sama nie zna dokładnych kosztów całego projektu.

Według wcześniejszych doniesień, koszt wzniesienia tak potężnego pomnika mógł wynosić około 100 milionów złotych. Kwota ta w całości pochodziła z prywatnej kieszeni Karkosików, a nie ze środków ich spółek.

Rozmach inwestycji robi wrażenie. Z dotychczasowych informacji wynika, że podczas 13-miesięcznej budowy wykorzystano blisko 57 tysięcy ton betonu.

Konstrukcja ma się wyróżniać niesamowitą wręcz żywotnością. Założono, że monumentalna budowla będzie stać nienaruszona przez kolejne 300 lat. W projekcie nie zapomniano również o tarasie widokowym.

Karkosikowie wdzięczni za natchnienie

Po ceremonii poświęcenia, około godziny 13:30, do zgromadzonych przemówili fundatorzy – Grażyna i Roman Karkosikowie.

Małżeństwo dziękowało za pomyślne ukończenie prac, raz jeszcze podkreślając religijny wymiar całego przedsięwzięcia. Tłumaczyli, że do wzniesienia pomnika pchnęło ich duchowe natchnienie.

Dla Karkosików wielka statua to dowód wiary i ogromnej wdzięczności. Decyzja o jej budowie była bezpośrednim następstwem prywatnych doświadczeń, które na zawsze odmieniły los ich rodziny.

Wśród zebranych gości pojawił się również Lech Wałęsa. Były prezydent wziął udział w uroczystym poświęceniu pomnika. Organizatorzy pamiętali też o ugoszczeniu zaproszonych osób. Dla blisko 300 gości przygotowano posiłek serwowany w specjalnym, klimatyzowanym namiocie.

Największa Maryja w Europie kosztowała fortunę

Kolosalny pomnik w Konotopiu już od pierwszych zapowiedzi budził niemałe poruszenie, głównie za sprawą swoich gabarytów. Jak informowano, jest to największa statua Matki Boskiej na Starym Kontynencie.

Jej budowa pochłonęła gigantyczne ilości betonu, a prace, w które zaangażowano około pół setki robotników, zamknęły się w czasie zaledwie 13 miesięcy. Teren wokół figury zaaranżowano tak, aby przyciągał potencjalnych turystów, w czym pomóc ma m.in. udostępniony punkt widokowy.

Dziś dzieło zostało oficjalnie oddane i wyświęcone. Ostatnim, najbardziej widowiskowym akcentem obchodów był lot śmigłowców, które posypały monument płatkami róż. Dla inicjatorów projektu był to ostateczny finał inwestycji zrodzonej z głębokiej wiary, a nie z biznesowych kalkulacji.