"Nie byłam na pogrzebie mamy". Pani Agnieszka walczy o sprawiedliwość. Paweł K. miał prowadzić po narkotykach

2026-10-22 17:51

Badania toksykologiczne wykazały, że Paweł K. prowadził swojego mercedesa pod wpływem pochodnej amfetaminy. Biegli nie mają wątpliwości – to 38-latek spowodował wypadek, w którym zginęła starsza kobieta. Jej ciężarna córka cudem przeżyła, a teraz walczy o sprawiedliwość przed toruńskim sądem, choć kolejne terminy rozpraw są przekładane.

  • Wypadek w Dobrzejewicach zakończył się śmiercią 69-letniej Sabiny.
  • Jej córka będąca w ciąży trafiła na oddział intensywnej terapii, a jej dziecko wymaga obecnie ciągłej rehabilitacji.
  • U kierowcy mercedesa stwierdzono obecność substancji zbliżonej do amfetaminy.
  • Sprawa sądowa Pawła K. była już dwukrotnie przekładana. Nowy termin wyznaczono na 17 listopada.

Historia ta obnaża bezduszność systemu sprawiedliwości. Zamiast ofiar, prawo zdaje się chronić sprawców. Ciężarna Agnieszka Krupska podróżowała z matką Sabiną i znajomą swoim fiatem pandą. W Dobrzejewicach niedaleko Torunia w ich auto uderzył mercedes klasy S. Kierowca pojazdu pędził z zawrotną prędkością. Pani Agnieszka natychmiast trafiła na oddział intensywnej terapii. Jej matka zginęła na miejscu. Teraz córeczka pani Agnieszki wymaga specjalistycznej rehabilitacji. – Nie byłam na pogrzebie mamy – przyznaje poszkodowana w rozmowie z nami.

Do tragicznego zdarzenia doszło 19 lipca 2023 roku. Oskarżony o wywołanie wypadku Paweł K. wciąż jednak cieszy się wolnością. Podczas zdarzenia był pod wpływem środków odurzających – we krwi wykryto substancje o działaniu podobnym do amfetaminy. Niezrozumiałym pozostaje fakt, dlaczego mężczyzna nie trafił do aresztu. Prokuratura w Toruniu przygotowała już akt oskarżenia. Za doprowadzenie do śmiertelnego wypadku grozi mu nawet 12 lat za kratami.

Proces przed Sądem Rejonowym w Toruniu zaplanowano pierwotnie na 2 września. Przed wejściem na salę dziennikarze "Super Expressu" próbowali dowiedzieć się, co mężczyzna zażył przed jazdą. Paweł K., uśmiechnięty i rozluźniony, zaprzeczył. Kiedy padło pytanie, czy zatem prokuratura i biegli kłamią, mężczyzna wyciągnął telefon i sfotografował dziennikarza. Jego pełnomocniczka stwierdziła, że pytania to nękanie, a jej klient nie będzie rozmawiał z redakcją "SE".

Na sali rozpraw doszło do przewidywanego zwrotu akcji. Okazało się, że oskarżonego miało reprezentować dwóch adwokatów. Stawiła się tylko jedna mecenas, gdyż drugi przebywał na urlopie. Zaskakująco, Paweł K. nagle cofnął pełnomocnictwo obecnej na sali prawniczce. Sędzia, w obliczu takiego rozwoju sytuacji, została zmuszona do odroczenia posiedzenia.

Czytaj też: Sebastian M. wysłuchał wyroku w sądzie. Zaskakujące zachowanie oskarżonego, aż trudno w to uwierzyć

Poszkodowana Agnieszka Krupska, zmagająca się z niepełnosprawnością córeczki i stratą matki, opuściła salę sądową we łzach. Próbowała rozmawiać z dziennikarzami, będąc w głębokim szoku.

Kolejną próbę otwarcia przewodu sądowego wyznaczono na 14 października. Tym razem jednak oskarżony Paweł K. w ogóle się nie pojawił. Sprawa ma ruszyć 17 listopada. – Wierzę, że się rozpocznie – mówi Agnieszka Krupska, wciąż przeżywająca dramat swojego ocalenia i utraty najbliższej osoby.

Pokój Zbrodni - Hubert B. i śmiertelne potrącenie w Krakowie

ROLKI